Niedziela. Kończy się weekend. Poszedłem na śniadanie. Przy stole siedziało coraz więcej osób. Przez cały posiłek mój wzrok wbity był w jedną dziewczynę. Po śniadaniu do niej zagadałem.
- Siemka. Jestem Michael. - uśmiechnąłem się.
- Sue. Profil muzyczny. Wolfind. - przedstawiła się dziewczyna.
- Wolfind? - zapytałem.
- No, tak.
- Ja też. Profil plastyczny.
- Miło.
- Wybacz, muszę iść.
- Ok, narazie. Widzimy się na obiedzie.
Poszła. Miła jak na Wolfind, stwierdziłem. Może tylko tak mi się zdaję. Gwen też wydawała się miła. Na początku.
*później*
Wybrałem się na obiad. Miałem nadzieję, że spotkam Sue. Wydawała się taka ... Po prostu, tak jakby mnie rozumiała. To wspaniałe uczucie, wiedzieć, że jest na świecie ktoś, kto jest tak jak ty. Wszedłem do sali. Panował straszny hałas. Wypatrzyłem Sue i poodeszłem do niej.
- Hej, Sue! - krzyknąłem z daleka.
<Sue?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz