piątek, 14 marca 2014

Clevouse: Od Lilianne do...

-Akademia Hollywood Arts, wysiadka, lady!-krzyknął taksówkarz niemal wyrzucając mnie z pojazdu. Ledwie zdąrzyłam chwycić bagaż, gdy odjechał. Stanęłam na chodniku z walizką w ręce i gapiłam się na gmach budynku i na nowoczesne akademiki. Przełknęłam ślinę. No tak. Nowe miejsce, nowa szkoła, nowe życie.
Podniosłam ciężką walizkę z ziemi i zawlokłam ją do przydzielonego mi wcześniej akademiku Clevouse. Moim zdaniem to bardzo piękna nazwa. Wdzięczna. Wciągnęłam walizę po schodach do pokoju nr 46. Otworzyłam kluczem. Były w nim dwa łóżka, obydwa dokładnie pościelone. Mojej współlokatorki jeszcze nie było. Położyłam bagaż na pościeli i wyszłam na zwiady.
Zadarłam głowę do góry i obróciłam się patrząc na dach i w okna wysoko nade mną. Nagle upadłam po zderzeniu z kimś.
-Przepraszam-mruknęłam nieśmiało.

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz