-No...dobrze-zgodziłam się niepwenie. Raczej nie pokazuję swoich rysunków innym. Nie lubię słuchać ich uwag, nawet jeśli są pozytywne. Ale Lind prowadziłam.
W moim pokoju(jeszcze nie byłam wypakowana) sięgnęłam po walizkę i wyciągnęłam teczkę.
-Tutaj jest mój autoportret
Moja ulubiona klacz w szkółce
Z tego jestem osobiście najbardziej dumna
-Ej, a narysuj mnie-poprosiła nagle Lind. pojrzałam na nią zdziwiona.
-No...niech będzie, tylko potrzebuję czasu.
-Czasu to ty masz dostatek-wzruszyła ramionami-Zacznij od zaraz
Wzięłam kartkę, kilka rodzajów ołówków i zaczęłam rysować. Efekt końcowy wyglądał tak
Lind nadal milczała. Kiwnęła tylko głową. Dobrze robiła. Ja uważam słowa za zbędne.
-Mogę też zrobić inną techniką.
-Rób-przyzwoliła, a ja sięgnęłam po farby i pędzle. Wyszło takie coś
-Podobają ci się?-spytałam z dumą.
Lindsey?





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz