Siedziałam i chciałam zacząć trening gitary. Wszystko szło dobrze, ale zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Stał z gitarą w ręku. Machnęłam do niego i uśmiechnęłam się, wydawał się miły. Gdy podszedł zapytałam:
- Poćwiczymy ?
- Ok, czemu nie.
Zaczęliśmy dodawać akordy i szarpać struny i trochę nucić. Mijały kolejne minuty i kolejne i kolejne.
- Tak w ogóle to się nie przedstawiłam, Sierra, Sun Shine. Powiedziałam krótko.
- Miło mi, Ethan, Sun Shine, widzę że jesteśmy w tym samym domu.
- No najwyraźniej.
Bardzo miło mi się ćwiczyło aż tu nagle pękła mi struna, a ja nie umiałam jej zreperować. Ethan popatrzył ma mnie i zapytał:
<Ethan? Wena przybyła!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz