Wtorek. Siedziałem na skórzanej kanapie w Pokoju Wspólnym Wolfind. Było
już po obiedzie, a za chwilę miały zacząć się zajęcia. Nagle drzwi się
uchyliły, a zza nich wyszedł chłopak, którego jeszcze nigdy nie
widziałem.
- Hej. Ty z Wolfind? - zapytałem.
- Inaczej by mnie tu n ie było.
- Zły dzień?
- Dzień, raczej dobry, ale sam rozumiesz... lekcje...
- Wyobraź sobie, że wiem co czujesz.
Wyszczerzyłem się do niego, po czym westchnął głęboką i mruknął coś, niezrozumiale.
Stu?
- Hej. Ty z Wolfind? - zapytałem.
- Inaczej by mnie tu n ie było.
- Zły dzień?
- Dzień, raczej dobry, ale sam rozumiesz... lekcje...
- Wyobraź sobie, że wiem co czujesz.
Wyszczerzyłem się do niego, po czym westchnął głęboką i mruknął coś, niezrozumiale.
Stu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz