niedziela, 23 marca 2014

Sun Shine: Od Ethana do [kto?]

Słuchajcie, ludzie!
Robię imprezę integracyjną.
Dzisiaj, pokój 4, Sun Shine, godzina 21.
Chcę widzieć całą klasę!
Będzie prowiant.
Podawać dalej.

Napisałem na małej karteczce w kratkę, po czym odczekałem do chwili, gdy anglistka odwróci się tyłem do klasy. Stuknąłem siedzącego przede mną Michaela i podałem mu zwitek. Teraz wystarczyło czekać, aż wiadomość rozniesie się po klasie. Miałem plan, żeby jakoś nas wszystkich ze sobą poznać. Wszystko już praktycznie było załatwione. Wystarczyło wyjść po lekcjach na miasto i zrobić jakieś zakupy.
- Czy ktoś może mi podać tą karteczkę, która od pięciu minut krąży po klasie? - usłyszałem nagle zirytowaną Bell. Podniosłem głowę znad zeszytu. No nie...
Do wice podeszła jakaś laska i podała jej złożony papier.
- Siadaj - nakazała nauczycielka i wczytała się w treść liściku. Nagle parsknęła śmiechem. "Przepraszam" - powtarzała bezustannie, zasłaniając usta dłonią. - Roxanne, naprawdę nikt nie musi wiedzieć, który z chłopaków w klasie ma najseksowniejszy tyłek!
Klasa zadudniła od śmiechu, a dziewczyna momentalnie zrobiła się czerwona. Odetchnąłem z ulgą.
- Prze pani! - zawył Stu.
- Tak?
- To który z nas w końcu ma ten najseksowniejszy tyłek?
- Przepisuj - powiedziała ze zniecierpliwieniem, wskazując na tablicę. Nadal jednak powstrzymywała chichot. Podarła karteczkę na milion kawałeczków i wrzuciła je do śmietnika.

Dochodziła dwudziesta pierwsza. Przesunąłem stolik pod ścianę, żeby zrobić dużo miejsca na podłodze. Podłączyłem moją komórkę do głośnika i włączyłem muzykę. Zamknąłem drzwi pokoju na klucz i wyjąłem z toreb wszystko, co przygotowałem na dzisiejszy wieczór - dziesięć paczek chipsów, jedną paluszków, cztery butelki Pepsi oraz gwóźdź programu - dwadzieścia piw. Ciężko było je zdobyć, a jeszcze trudniej przetransportować... Mogłem jednak liczyć na pomoc bardzo miłych panów spod supermarketu. Gorzej, że wydałem na to wszystko fortunę... Ale co mi tam. Raz można zaszaleć, żeby zaskarbić sobie sympatię kolegów z klasy, no nie?
Równo o dziewiątej usłyszałem pukanie. Przekręciłem kluczyk i wpuściłem do pokoju całkiem do rzeczy dziewczynę z kolczykiem w wardze.
- Siema - powiedziała wesoło.
- Hej... Alexandra?
- Alex - uśmiechnęła się. - A ty Ethan, nie?
- Zgadza się.
- Jestem pierwsza? - spytała, lustrując wnętrze pokoju.
- Ano.
- Co pijemy? - przeszła od razu do rzeczy. - Ooo, konkret zapas - dodała, spostrzegłszy alkohol stojący obok szafy.
Naraz usłyszałem powtórne pukanie do drzwi. Otworzyłem je przed... cóż, praktycznie całym akademikiem Wolfinde - tak mi się przynajmniej wydawało.
No, sporo się już nas zrobiło, więc usiedliśmy sobie gdzie komu pasowało - łóżko, stół, podłoga... - i zaczęliśmy gadać. Rozmowa nawet się kleiła. Okazało się, że gro osób ma z innymi osobami sporo wspólnego, tymczasem do tej pory praktycznie się nie znały.
- Puka ktoś - zauważyła jakaś blondi z kolczykiem w nosie. Podskoczyłem do drzwi i otworzyłem zamek.

Kto dokończy? Zróbcie z tego grupowe :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz