środa, 5 marca 2014

Sun Shine: Od Ethana cd. Michaela

- Fajnie wiedzieć - uśmiechnąłem się szeroko. Wzruszył ramionami.
- Co teraz robisz? - spytał.
- Nie wiem. Nudzi mi się tu.
- Mi też...
- O, patrz! Fajna... - uśmiechnąłem się pod nosem na widok blondynki z czerwoną bandamką na głowie, która właśnie przechodziła na wskroś trawnika.
- Pusta - rzucił Michael, ledwo spojrzał we wskazanym kierunku.
- Znasz ją?
- Tak jakby. Mieliśmy iść ostatnio razem na plażę...
- Jak było?
- Nie poszedłem - prychnął. Posłałem mu pytające spojrzenie. - Przychodzę na umówione miejsce, a tu, stary, laska stoi w sukieneczce i szpilkach. Padłem!
Parsknąłem śmiechem.
- No, to rzeczywiście było mądre z jej strony!
- Ta... Powiedziałem, że sobie o czymś przypomniałem i odszedłem. Nie będę zadawać się z tipsiarami.
Przyznałem mu rację. Czy dziewczyny serio myślą, że jesteśmy takimi głupkami? Że lecimy na gołą dupę, długie nogi i siano we łbie? Mamy trochę oleju w głowie i raczej miło by było, gdybyśmy spotykali dziewczyny o podobnym IQ. Proszę, chociaż o podobnym!
- Mam propozycję - wypalił Michael. Zamieniłem się w słuch. - Może przejdziemy się na miasto? Skoczymy na plażę, albo... W ogóle gdzieś?
- Ja bym zjadł pizzę - rozmarzyłem się.
- OK. Tylko skoczę do góry po kasę.
- Ja też.
- Wolfind? - zapytał. Pokręciłem głową.
- SS.
- Hm... Spoko. To za 5 minut przed szkołą.
Błyskawicznie doszedłem do mojego akademika i wbiegłem na pierwsze piętro. Chwyciłem dychę i równie szybko zszedłem na dół. Czekałem na Michaela.

Michael?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz