Lindsey i Katniss usadowiły się wygodnie na podłodze.
- To co, chyba reszta dojdzie? - zapytałem, zamykając za nimi drzwi. Już miałem zacząć częstować gości trunkami, gdy ponownie rozległo się pukanie do drzwi. Tym razem był to wysoki brunet, który wciąż się uśmiechał.
- Witam panów i panie przede wszystkim - rzucił, przekraczając próg. - Chris - przedstawił się, wyciągając do mnie rękę.
- Ethan - podałem mu swoją i gestem zaprosiłem do środka. Ponownie przekręciłem kluczyk w zamku. Odwróciłem się do gości. Zacząłem wszystkich ogarniać wzrokiem i patrzeć, kogo brakuje.
- Lioneart tak w połowie... - mruczałem sam do siebie. - Wolfind? Chyba wszyscy...
- Na moją siostrę nie licz - odezwał się Chris.
- Czemu?
- Nie jest zbyt... towarzyska.
Kiwnąłem głową.
- Nie ma żadnej dziewczyny z Sun Shine - stwierdziłem w końcu. - Ktoś chce po nie skoczyć?
- Dojdą - uśmiechnęła się Alex.
Niemo przyznałem słuszność jej słowom. Podszedłem do stolika, wziąłem kilka butelek za szyjki i zacząłem manewrować między ludźmi, częstując ich.
- Mogę włączyć jakąś normalną muzykę? - spytała wytatuowana laska, chyba Gwendolyn. Było to jednak pytanie retoryczne, gdyż zrobiła to nie czekając na niczyją zgodę.
- Gramy w butelkę? - zaproponowała Alex, kiedy kilka szkieł zostało już opróżnionych. Jej pomysł spotkał się z gorącym przyjęciem. Wszyscy zebrani usiedli (lub położyli się) w kółku na wyłożonej sztywnym dywanem podłodze. Trochę było ciasno, ale dało radę. Alex zakręciła butelką po piwie jako pierwsza. Wypadło na mnie.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie - zadecydowałem natychmiast.
- Hm... - dziewczyna zastanowiła się chwilę. - Zjedz chipsa z buzi Chrisa.
Wzruszyłem ramionami. Christopher wyjął z paczki dużego chipsa o smaku kebaba z cebulką i włożył go do ust. Podszedłem do niego i zrobiłem, co do mnie należało. To musiało wyglądać, jakbyśmy się przelizali... Ważne jednak, że wykonałem zadanie. Moja kolej.
- Pytanie czy wyzwanie? - spytałem Chrisa, którego wskazał wylot butelki.
- Wyzwanie!
- Poliż kibel - uśmiechnąłem się szyderczo. Ku naszemu zdziwieniu i uciesze zarazem, chłopak wstał i poszedł do łazienki. Pobiegliśmy za nim, jakby w toalecie rozdawali gratisy. Bez wahania pochylił się nad muszlą, wytknął język i przejechał nim bo porcelanie. To dopiero odwaga! Teraz kręcenie należało do Chrisa.
- Gwendolyn!
- Gwen...
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie - prychnęła.
- Przeliż się z Michaelem.
Dziewczyna otworzyła usta i oczy ze zdumienia.
- No? Robisz to czy się rozbierasz? - spytał z uciechą Chris.
Lindsey? Katniss? Sue? Angie? Iggy? A najlepiej Gweni lub Misiael ^^
LIV! Kocham cię (za Green Day) a jednocześnie nienawidzę -_- a tak serio to umrzyj
OdpowiedzUsuń