- Ale ja umiem - prychnęłam. Nie kłamałam. Umiałam doskonale.
- To czemu nie chcesz? - spytała zdziwiona Gwen.
- Bo nie. Nie lubię...
Czemu nie lubiłam? Cóż, nie od zawsze. Kiedy byłam mała, normalnie grałam we wszystko. Nawet z chłopakami w nogę. A teraz... Jebać. Nie wiem. Możliwe, że nałożyłam na siebie jakąś maskę. Maskę dziewczyny, która ma na wszystko wyjebane. I zdejmuję ją tylko przy najbliższych osobach. Gwen nie zaliczała się do nich, więc przed nią też musiałam zgrywać twardą. Życie.
- Ok, ok. To co robimy? Chyba nie będziemy się wiecznie gapić na... nich - ostatnie słowo powiedziała tonem, jakby hamowała wymioty.
- Włączymy muzykę? - zaproponowałam. Muzyka była moim sposobem na życie.
- Spoko. Czego słuchasz?
- Rap - Gwen jęknęła. - Co?
- Rock ever - odparła. Wzruszyłam ramionami.
- To na zmianę, co?
Nie usłyszałam słowa sprzeciwu, toteż szybko wyciągnęłam komórkę i zaczęłam szukać piosenki.
- O czym on śpiewa? - spytała Gwen.
- O tym, że ma dosyć życia i sławy, że stracił laskę... Ogólnie, że jest chujowo i szuka pomocy.
- To chyba smutna nuta, co?
- A nie słychać?
- No nie wiem, jak dla mnie każdy rap ma smutną melodię...
- Może... - mruknęłam. Nie miałam ochoty na rozwodzenie się o tym, że każda rapowana nuta wyraża emocje i te de...
- No, teraz ja - uśmiechnęła się z satysfakcją i włączyła swoją piosenkę. Od chwili usłyszenia pierwszych dźwięków zamknęła oczy i zrobiła minę zdradzającą błogostan.
- Jest w porządku - powiedziałam szczerze.
- Teraz ty? - spytała. Skinęłam głową.
- Wreszcie coś w normalnym języku - westchnęła Gwen z ulgą.
- Zajebiście kocham ten tekst. Taki... prawdziwy.
- Prawdziwy - przytaknęła.
Kilka piosenek później stwierdziłyśmy, że wrócimy każda do swojego akademika. Wstałyśmy z ławki obok boiska, na której siedziałyśmy i ruszyłyśmy w kierunku budynków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz