Hm... Profil muzyczny... Jej mój umysł dorównuje Sherlockowi Holmes'owi... xD. Po chwili zauważył, że się na niego patrzę. Kurwa. Jeszcze sobie coś pomyśli. A tego nie chcemy.... Podniosłam się z ławki nie zważając na to, że atrament na moim Freddie'm Mercury'm jeszcze nie wysechł (tłumaczę dla tych którzy nie zorientowali się, że chodzi o atrament z pióra, które służy do rysowania. Tylko nazwy nie pamiętam XP). Zabiję się za to kiedyś. Ale cóż... Podeszłam do chłopaka, który przestał grać.
- Jeśli myślisz, że dziewczyny polecą na twój kaloryfer, ładną buźkę i gitarę to się mylisz.
Znów rozpoczynamy tę samą grę.
- Niektóre lecą - wyszczerzył się.
- Chyba tamte - pokazałam na blondyneczki, które znów popisywały się przed jakimś chłopakiem, który z tego co przez krótką chwilę zaobserwowałam był zajęty komponowaniem.
- Możliwe, ale lepsze takie niż żadne.
- Oj nie udawaj, że jesteś podrywaczem. Bo nim nie jesteś. - warknęłam.
- Skąd ta pewność.
- Po prostu. Takie przeczucie. A przyszłam tu po to, żebyś sobie nie myślał, że gapię się na twoją buźkę. Ja tylko oceniam wiek, profil łatwo zgadnąć.
Powiedziawszy to siadłam spokojnie jak nigdy na swoim dawnym miejscu i zaczęłam cicho klnąc obcierać w miarę możliwości tusz z mojego Freddie'go.
- Nazywam się Stu! - krzyknął.
Popatrzyłam na niego mrocznym wzrokiem i wróciłam do malowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz