Łiii ktoś normalny! I to Wolfind! Miałam ochotę ją uściskać ale dalej miałam wyraz twarzy godną Grima* z lekkim uśmieszkiem.
- Za co cię złapali - zagaiłam.
- Ech... - przewróciła teatralnie oczami - Jakiś laluś dostał w pysk.
Zachichotałam.
- A ja nagadałam jakiejś lasce, która wyśmiała moją koszulkę. Możliwe, że dostała w Ryj. - Angie zaśmiała się cicho i instynktownie popatrzyła na mogą o rozmiar za dużo koszulkę z napisem Imagine Dragons gdzie dopisałam markerem "moimi bogami".
- Fajna - skomentowała. Chyba nie kłamała.
Ruszyłyśmy korytarzem do akademika Wolfind. Po drodze gadałyśmy o chłopakach (negatywnie, negatywnie) a ja wspomniałam o Michaelu i że okazał się nawet fajnym gościem.
- Musisz mnie z nim poznać - zachichotała Angie. Nie no w końcu normalna a nie ta, która chciała iść z Mike'iem na plażę. W szpilach i sukience. Jak na bal. Wgl nie wiem jak ja przeżyję bal. Ja i sukienka? O nieeee. Oczywiście wspomniałam o tej Sue i z Angie zaśmiałyśmy się na śmierć (jesteśmy żywymi trupami).
- ...No ale Mike jak Mike okazał się chamem na całej linii i oznajmił, ze musi jeszcze naszkicować jakiś porter - skończyłam moją fascynującą wypowiedź.
*Grim - postać książki, gargulec, ponurak.
Angie? Weny brak i co mam uczynić? ;"(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz