sobota, 8 marca 2014

Wolfind: Od Michaela cd. Nicole

Wszedłem do jadalni. Zająłem sobie miejsce obok dopiero, co poznanej koleżanki - Nicole. Dziewczyna uśmiechnęła się na mój widok.
- Cześć. - powiedziała, gdy wszyscy weszli już do sali.
- Cześć. - odpowiedziałem. - Tak w ogóle, to podoba ci się w szkole?
- Jasne. - odparła krótko.
- Tylko tyle masz do powiedzenia? - puściłem jej oko.
- W sumie, tak. - uśmiechnęła się.
Miło mi się z nią gadało. Była całkiem fajna. Nie jak, laska, która ubrała się w sukienkę i szpilki na plażę. Zaśmiałem się na wspomnienie o Sue.
- Z czego się śmiejesz?
- Była kiedyś taka sytuacja... - zacząłem. - Poznałem dziewczynę, i mieliśmy iść razem na plażę. A tu, laska mi wyskakuje w sukience i szpilach. 
- Wooow. - zaśmiała się. - I co zrobiłeś?
- Nie poszedłem. Nie będę się zadawać z pustakami. - powiedziałem ostro.
Wiem, wygląd odgrywa, jedną z podstawowych ról w naszym życiu, ale naprawdę nie jest najważniejszy.
- Dobrze zrobiłeś. - stwierdziła.
- Wiem. Taki już jestem. Może było to chamskie, ale taka już moja natura. I przyzwyczajenia. - wzruszyłem ramionami.
- Też nie zadaję się z pustakami. Widzisz? Mamy dużo wspólnego. - zaśmiała się.
- Mogę ci coś zdradzić? - zapytałem.
- Tak - odparła zdziwiona dziewczyna.
- Wolę dziewczyny z IQ, chociaż podobnym do mnie. A nie puste, wytapetowane plastiki. - zwierzyłem się.
- Na...Naprawdę? - spytała.
- Może tego nie wiesz, ale większość chłopców ma takie upodobania. Miło jest spotkać dziewczynę, która jest podobna do ciebie. 

Nicole? Sory, brak weny ;/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz