sobota, 1 marca 2014

Wolfind: Od Gwendolyn cd Michael'a

Popatrzyłam na tego całego Michaela krytycznym wzrokiem. Czy on chce żyć?!
- A co mnie obchodzi jak masz na imię?! - warknęłam.
Popatrzył na mnie zdziwiony.
- Mam cię przeprosić?!
- Facet...Słuchaj. Możliwe, że mnie z kimś pomyliłeś, ale puste laski, które nabierają się na pierwszy lepszy ładny ryj stoją tam - pokazałam ręką na dziewczyny, które piszczały bo "Och, ach, dostałyśmy się!".
- Dziękuję - powiedział szczerząc się bezczelnie. - Uznałaś, że mam ładny ryj.
- Wiesz co..? Nie mam ochoty na sprzeczanie się z tobą kumasz?!
- No nie bądź taka.... Na jakim domu jesteś?
- A ty?
- Wolfind
- Kurwa. - przeklęłam teraz będę na niego skazana.
- Och jak miło widać, że jesteśmy w tym samym. Profil plastyczny a ty?
- Też - westchnęłam ze zrezygnowaniem.
- No popatrz jak miło.
- Chyba jednak nie. - prychnęłam - Słuchaj na taką gadkę mnie nie poderwiesz, więc jeśli nie masz nic przeciwko to sorry, ale chcę się jeszcze rozpakować.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do swojego pokoju.
Na dobre się już rozpakowałam. Wyjęłam z torby swoją lustrzankę i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Później włączyłam laptopa i odpaliłam facebook'a.
Jak tam w nowej szkole?
Przeczytałam wiadomość od Leslie, Jedynej normalnej osobie w mojej dzielnicy. Nie dość, że jak ja nie uganiała się za chłopakami to jeszcze nosiła kolczyk w wardze, a na ramieniu miała tatuaże.
Same puste laski... A faceci jeszcze gorsi. - odpowiedziałam myśląc od Michael'u. - Myślą, że na ładną buźkę poderwą każdą. 
- Aha... Czyli ktoś już do ciebie startuje? - zażartowała Leslie.
- Nie, no co ty. Tylko jeden wredny koleś najpierw we mnie wlazł a później uważał, że jak ładnie się uśmiechnie to będę dla niego miła. Haha. Dobre. 
- Oj, Gwen skończ już z tym. Uśmiech na gębę i zrób dobre wrażenie. 
- Łatwo mówić. Ty nie żyjesz wśród idiotów. 
- Skąd wiesz? Może ktoś tam jest fajny. 
- Może - to bardzo dobre słowo...
- Sorry, Gwen. Muszę lecieć. Wiesz.... Nauka... Pfff jedno z rzeczy, których nienawidzę. 
- Pa, Les.
Zamknęłam laptopa. Gdyby nie to, że za dwadzieścia siedem minut mam obiad to bym się przespała.
Siadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę.
- Uczniowie, zapraszam was na obiad! - rozległ się głos.
Popatrzyłam w róg sufitu. Radiowęzeł. Super.
Pewnie nietrudno zgadnąć kogo spotkałam na obiedzie......


Michael? :3 Jeśli chcesz przeżyć to się nie narażaj xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz