niedziela, 2 marca 2014

Lioneart: Od Alex do Angie

- Nie... Nie... Nie... - mruczałam do siebie, przełączając piosenki w telefonie. Szukałam czegoś do posłuchania. Jeszcze nie wiedziałam czego... W każdym razie - czegoś. Szłam ze spuszczoną głową i słuchawkami na uszach, nic więc dziwnego, że wpadłam na jakąś laskę. W wyniku zderzenia słuchawki mi wypadły.
- I jak łazisz?! - obruszyła się. Zmierzyłam ją wzrokiem. Miała ciemnobrązowe włosy i strasznie białe zęby. "Ale pustak..." - przemknęło mi przez myśl.
- Normalnie - powiedziałam, spoglądając jej w oczy wojowniczo i krzyżując ręce na piersi.
- To chodź może z dziesięć metrów ode mnie - syknęła i wyminęła mnie.
- Rozumiem, że twoje gigantyczne ego potrzebuje aż tyle przestrzeni? - zawołałam za nią. Obróciła się na pięcie.
- Słuchaj, o co ci w ogóle chodzi ty... menelko?
Ooo nieee... Tego już było za wiele! Żadna rozpieszczona dziewucha nie będzie mnie obrażać. Swoją drogą... Ciekawe, czemu menel? Widocznie jej mózg jest zbyt mały, by pomieścić więcej sensowniejszych wyzwisk. Pewnie chodziło o kolczyk i szare dresy, które akurat miałam na sobie...
- Wyobrażam sobie, że na słitaśnych osiedlach z równiutko przystrzyżonymi trawniczkami i sportowym wozem na każdym podjeździe, na jednym z których z pewnością przyszło ci mieszkać, nie widuje się meneli, ale pragnę ci uświadomić, że nim nie jestem. Pomyliło ci się z "dziewczyna wyglądająca o niebo lepiej niż ty".
- Jak śmiesz? - spytała trochę zbita z tropu moją długą wypowiedzią.
- Normalnie - wzruszyłam ramionami.

Angie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz