-Angie -powiedziałam siadając obok chłopaka z moją tacą. -Jaki akademik?
-Sun Shine, a ty?-usmiechnął się. Odgarnęłam grzywkę, żeby mi nie przeszkadzała, wzięłam kęs kanapki do ust, przełknęłam i odpowiedziałam:
-Wolfind.
-Myślałem, że w Wolfind są sami ponuracy-palnął. No nie. Wstałam. On również. Był ode mnie znacznie wyższy, ale mnie to nie spłoszyło.
-To stereotyp-powiedziałam nadwyraz spokojnie po czym znów padłam na ławkę. Chłopak jeszcze przez chwilę stał zdezorientowany po czym moim śladem usiadł. W milczeniu dokończyliśmy jedzenie i odnieśliśmy tace. Dopiero na korytarzu Victor odezwał się ponownie:
-Jaki masz profil? Ja aktorski.
-Muzyczny.
-Grasz, śpiewasz czy tańczysz?-dociekał.
-Czasem wszystko naraz. Ale najbardziej lubię śpiewać.
-Coś zaśpiewasz?-zaciekawił się.
-Niech będzie.-zgodziłam się. Poszliśmy do sali muzycznej. Weszłam na scenę, włączyłam sprzęt. Miałam pozwolenie na takie coś. Zaśpiewałam:
Victor stał u stóp sceny z rozdziawionymi ustami. Zamknęłam mu je z zadowoloną miną.
-Teraz ty coś zaimprowizuj.-powiedziałam.
-Ale ty mi pomożesz-wyszczerzył zęby w usmiechu godnym akademika Sun Shine.
Victor?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz