Rozchmurzone za sprawą dobrych wieści - wszak niecodziennie dostajesz się do prestiżowej szkoły w samym sercu Hollywood - przeszłyśmy korytarzem do olbrzymiej stołówki szkolnej.
Było to jasne i czyste pomieszczenie. Na jego przykładzie widać było, że szkoła trzyma poziom. Białe ściany, białe okna, białe okrągłe stoliki... Do tego tzw. "scena", czyli podwyższenie, na którym również znajdowały się miejsca siedzące. Typowa miejscówka VIPów, jak nic. Postanowiłam się tam nie pchać, w odróżnieniu od reszty szkoły, która dosłownie wyrywała sobie krzesła. Przypuszczałam, że i tak kiedy z wakacji wrócą ostatnie klasy, przegonią ich stamtąd i po ptokach. Do tego oczywiście długi blat, za którym stoją panie kucharki i wydają posiłki.
Stanęłyśmy na końcu tego blatu i wzięłyśmy tace. Zaczęłyśmy zastanawiać się, co szamać. Zawsze jest bowiem kilka dań do wyboru. Dziś menu głosiło, że mamy do wyboru makaron z pesto, racuchy z jabłkami i sosem klonowym lub smażoną rybę z frytkami. Przekrzywiłam głowę. Frytki to ja always.
- Proszę rybę z frytkami - powiedziałam do uśmiechniętej kucharki, która natychmiast spełniła moje życzenie. Podziękowałam i oddaliłam się z obiadem do jednego z wolnych stolików. Za moment dołączyła do mnie Gwen z identycznym posiłkiem.
- Smacznego - uśmiechnęłam się i zaczęłam pałaszować. Frytki były naprawdę pyszne. Tłuste, ale nie za tłuste. I takie... domowe. Nic dziwnego, że kiedy skończyłam, Gwen była daleko w tyle. Cierpliwie na nią poczekałam. W końcu odniosłyśmy tace i wyszłyśmy na korytarz.
- Uwielbiam fast food!
- A dupa rośnie... - zaśmiała się koleżanka.
- Ta... - obejrzałam swój zadek krytycznym wzrokiem. - Przydałaby się dieta.
- Coś ty, ja żartowałam! Jesteś szczupła.
- Mhm - mruknęłam z ironią.
Wyszłyśmy na dwór. Właściwie nie wiedziałyśmy, co chcemy robić. Skierowałyśmy się na małe, niekryte boisko do kosza. Zauważyłam, że gra tam dwóch chłopaków. Gwen też musiała to spostrzec, gdyż zwolniła kroku.
- Co jest? - spytałam.
- Nic - wymusiła uśmiech. Widać jednak było, że coś jej nie pasuje.
- Znasz ich?
- Tego ciemnego.
- To co, nie idziemy tam?
Gwen? Nie idziemy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz