poniedziałek, 3 marca 2014

Sun Shine: Od Ethana do Michaela

Spacerowałem sobie wokół gmachu Hollywood Arts. Co jak co, ale trawnik znałem już na pamięć. Gorzej ze szkolnym wnętrzem... Przyjechałem tu niecałe dwa dni temu. Rodzice mnie przysłali. Chcieli mi zrobić przysługę. Serio jestem im bardzo wdzięczny. Nie mogę się doczekać rozpoczęcia roku szkolnego! Choć może po pierwszej godzinie "normalnych" lekcji zmienię zdanie...
Nie mam tu w sumie co robić. Normalny człowiek przyjechałby dzień lub dwa na przód, ale nie miesiąc, no ludzie! Ale skoro już jestem, muszę znaleźć coś do roboty. Po prostu nie leży w mojej naturze siedzenie na dupsku przez tyle czasu. Szczególnie w wakacje! Mógłbym pójść na miasto i rozejrzeć się po Hollywood - jestem tu pierwszy raz w życiu - albo po prostu pograć w kosza, ale nie mam z kim... Jak na razie mijam na korytarzu same dziewczyny, a mi potrzeba męskiego towarzystwa, żebym się całkiem nie spedalił.
A tak serio, nie mam nic do dziewczyn i spoko się z nimi dogaduję, ale denerwuje mnie, że niemal każda obiecuje sobie coś więcej dlatego, że jestem dla niej miły. Lubię się kumplować z laskami. Normalnymi laskami. Nie podrywam ich. Basta.
Przechodziłem właśnie koło niekrytego boiska do kosza znajdującego się na tyłach szkoły. Mijałem je już nasty raz, ale tym razem dostrzegłem mającą monstrualne znaczenie różnicę: ktoś na nim grał! I nie był to żaden z tych pustaków w tipsach udających, że umieją grać w siatkówkę.
- Hej! - krzyknąłem, szybkim krokiem zbliżając się do grającego. - Można się przyłączyć?
Chłopak zmierzył mnie wzrokiem.
- Ktoś ty?
- Ethan. Uczę się tu. Znaczy będę się uczył od września - wyszczerzyłem się.
- Aha...
- To jak, mogę zagrać? Weeeź... Nie mam tu co robić - spojrzałem na niego błagalnie.
- Umiesz? - spojrzał na mnie z powątpiewaniem. Prychnąłem.
- Jasne, że tak!
- To się okaże...
- Tak w ogóle to jak masz na imię? - spytałem.
- Michael - odparł obojętnie.
- O, ale pan jest w złym humorze dzisiaj - powiedziałem z satysfakcją. - Mam nadzieję, że jak pan sobie zagra, to panu minie.

Michael?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz