-Nie najgorzej! Myślisz, że już farbować włosy, czy jeszcze pochodzić w różowych?-spytałam zagarniając włosy na jedną stronę. Zmierzyła mnie spojrzeniem.
-Do połowy października spokojnie pociągniesz! Potem się zaczną robić odrsty. Ty masz naturalny blond?
-Nie, jestem szatynką, ale mam dobrą fryzjerkę i darmową ofertę dla pracowników i to wystarczy!
Alex się zaśmiała.
-A jak już zafarbujesz to jakie?-spytała z nieukrywaną ciekawością.
-Niebiesko fioletowe i trochę podetnę. Takie długie mnie już drażnią.
Zabrzmiał dzwonek.
-A zatem, WF! Módl się za mnie, ażebym przeżyła!-jęknęła teatralnie i pobiegła sie przebrać. Ja poszłam na fizę.
Po lekcjach(kiedy Alex miała drugi WF ja miałam plastykę) znalazłam Alex na korytarzu. Po Wfie była spocona i dyszała. Pod jej lewym okiem widziałam siniaka. Spojrzałam na nią pytająco. Wskazała palcem na śliwę.
-Aneliese Carter celowo rąbnęła mnie łokciem jak grałyśmy w kosza. Kogo jak kogo, ale ją to ja bym zabiła najchętniej. Rozkapryszona, wredna, bogata. Jakim cudem jest w Lio!?
Pozwoliłam dziewczynie powyklinać na wyżej wymienioną Aneliese, po czym przypomniałam:
-Teraz razem mamy aktorskie. Moon się wścieknie.
-Racja-uspokoiła się.
Aleex? Jeśli są jakieś nieprawidłowości-udam że nie słyszę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz