Prześladują mnie. Najpierw Michael, potem Stu, a później zupełnie przez przypadek napotykam tą całą Sue, która uważa, że życie jest niesprawiedliwe, bo ludzie uważają ją za (jak to sama ujęła) "pustaczkę".
- Czego - uchyliłam lekko drzwi.
- Chciałem wyjść na spacer albo gdziekolwiek. Możemy razem porobić zdjęcia.
- Hahhahahahhaha bardzo śmieszne i na prawdę uznałeś, że z tobą pójdę?
- Nie, ale pomyślałem, że nie chce mi się spędzać czasu w towarzystwie lase... dziewczyn, które jarają się każdą "sweet focią".
- Polecam Angie - powiedziałam mając na myśli jedną z moich niewielu koleżanek.
- Nie znam jej?
- Czas najwyższy poznać.
- No weź... - powiedział błagalnym tonem.
- Okay... Ale tylko dlatego, że muszę porobić kilka zdjęć. - powiedziałam wzruszając ramionami.
Michael?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz