Co on sobie wyobraża?!
- Będziesz mi tak zaglądał przez ramię? - westchnęłam - bardzo tego nie lubię. Jak mi się patrzy na ręce.
Zrozumiałam, że wrzeszcząc na niego jeszcze bardziej go nakręcam. I mówią, że to dziewczyny trudno zrozumieć...
- O... - nie patrzyłam na niego ale z tonu głosu wyczułam, że się uśmiecha. Zacisnęłam mocno pięści. Wytrzymać chwilkę... Tylko chwilę... Zaraz sobie pójdzie... - Jaka miła zamiana.
- No widzisz? - wymusiłam uśmiech. Pewnie wyglądałam okropnie. - Możesz sobie dalej jeździć.
- Hm... - udawał, że się zastanawia. Ścisnęłam pięści jeszcze mocniej. Po chwili już pobielały mi kłykcie. Starałam się dalej utrzymywać uśmiech. Ale w odbiciach okularów słonecznych Michael'a zauważyłam, że mam minę jakbym chciała go za chwilę zamordować. Hm... Szczerze mówiąc to to właśnie czułam. Wysiliłam się, by unieść lekko kąciki ust. No. Tak lepiej. Wygląda nawet przekonująco. Nawet - to dobre słowo.
- Ale później mi pokażesz. - wskazał na kartkę z rozpoczętym rysunkiem.
- Oczywiście.
Mike (ooo będę go tak nazywać) poszedł jeździć na desce patrząc krytycznym wzrokiem na jakąś blondi, która w rozwiązanych conversach (och, przecież tak jest cool. Nie masz conversów = jesteś wieśniakiem *sarkazm*) i mega wyzywającą bluzką wciśniętą w krótkie spodenki, które równie dobrze mogły być majtkami (xD) próbowała robić tricki na desce. Popatrzyłam na moje czarne jak smoła glany i koszulkę z napisem "Green Day". Kupiłam ją na ich koncercie. Uch... Nigdy tego nie zapomnę. Muzyka leciała na fulla. Billie śpiewał najgłośniej jak mógł do mikrofonu, wszyscy kiwali się przy Wake me up when september ends... Niezapomniane wrażenia. Nie wiem jak przy tak genialnej muzyce można słuchać tego całego... No... Tych przebojów, które są sławne przez miesiąc. A Queen? To "nieśmiertelny" zespół a uznawany jest za obciachowy... Tak! Zaczęłam kreślić kontury, które miały się stać w przyszłości Freddie'm Mercury'm.
- Jak tam dzieło? - podszedł do mnie Mike z deską pod pachą.
- Miłego oglądania - burknęłam wsadzając mu w rękę zgnieciony kawałek papieru, na którym miał sie znajdować Wodospad Niagara.
- Hej! To ma być Wodospa...
- Tak. Cicho mam natchnienie.
Uch! Nie! Po co to mówiłam.
- Możesz spokojnie iść pojeździć - warknęłam w stronę chłopaka który znów usadowił się za mną.
Michael?? Huehue Gwen ma natchnienie tak samo jak ja ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz