Gapiłam się pusto w szybę.
I walk this empty street on the Boulevard of Broken Dreams...
Śpiewał mi do ucha Billie Joe Armstrong - wokalista zespołu Green Day. Wyciągnęłam z torby mój szkicownik i zaczęłam rysować jego portret. Przede mną jeszcze przecież pięć godzin drogi. Tak, nie jestem mieszkanką Los Angeles. Wyciągnęłam z kieszeni komórkę i zaczęłam przeglądać zdjecia. Obrałam jedno za wzór. Narysowałam kontury i zerknęłam na jego wyraz twarzy. Tyle było mi potrzebne. Po mniej więcej dwóch godzinach rysunek wyglądał tak:

Zamknęłam szkicownik i zaczęłam szukać jakichś innych piosenek. Nie uznałam żadnej za godną mojej uwagi słuchałam w kółko Boulevard of Broken Dreams. A potem musiałam chyba usnąć kiedy bus gwałtownie stanął a z głośników rozległ się głos jakiejś baby :
- Przystanek docelowy : Szkoła Hollywood Arts.
Wstałam cała zaspana i ściągnąwszy moją torbę z górnej półki wyskoczyłam z busu. Przekroczyłam próg szkoły i udałam się do recepcji.
- Pani zdała test próbny? - zapytała mnie recepcjonistka.
- Taaaa chyba przyszłam się tu na niego zapisać nie? - uśmiech jej trochę zrzedł.
- Oczywiście. - podała mi jakiś formularz. - Proszę wypełnić.
- Dzięki. - powiedziałam i wzięłam druczek.
Hm.. Imię, Nazwisko... Profil... Taaa.... Hm... Podpis rodzica/opiekuna. Kurwa.
- Eee... - podeszłam do recepcjonistki - Mogę wziąć to na zewnątrz? Moja mama czeka... Hm... W samochodzie na polu.
Blondynka pokiwała głową a ja wyskoczyłam na trawnik przed szkołą. Upewniłam się, że nikt mnie nie widzi i wyciągnęłam z kieszeni komórkę. Zaczęłam przeglądać zdjęcia. W końcu znalazłam to czego szukałam czyli zdjęcia parafki mamy. Z dokładnością co do milimetra przekopiowałam podpis i już byłam w recepcji.
- Proszę - powiedziałam szorstko jak zwykle i podałam kartkę.
- Dziękuję. Kolejny test sprawdzający odbędzie sie o 15:30 w sali numer 16 na parterze.
Popatrzyłam na zegarek. Mam dziesięć minut. Nie odpowiadając nic ruszyłam do sali.
Test skończył się o 16:45. Był łatwy. Później tylko jakieś idiotyczne przydzielanie do akademików. Robią to pewnie, żeby wszyscy się rozgościli i wgl a później, żeby ryczeli bo się nie dostali. Masakra.
Nazajutrz wywieszone były listy uczniów którzy sie dostali. Nie minęła sekunda a minęła mnie jakaś lalunia z pokręconymi na lokówce włosami która wrzeszczała coś w stylu "Mój ojciec pozwie was do sądu! Jestem najlepsza!". Ledwo co nie wybuchłam śmiechem. A później kolejna lalunia piszczała "Jest! Dostałam się!!!Ach teraz Travish na pewno mnie zechce!!". Co ja tu będę robić z takimi pustymi laskami... Jeździłam palcem po liście. Okej. Gwendolyn Montrose. Obok mnie na aktorskim stała dziewczyna wyglądała na normalną i co najważniejsze miała kolczyk w wardze.
- Hej, jestem Gwen - przedstawiłam się - Jestem na plastycznym i Wolfind. A ty?
Alex? xP
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz