poniedziałek, 24 marca 2014

Wolfind: Od Igelle do...

Stałam przed lustrem i zaczesywałam grzywkę na bok. Było po lekcjach, zaraz miałam dyżur w salonie. Moje włosy były blond-różowe. Przejechałam jeszcze po paznokciach różowym lakierem do paznokci, założyłam nieodłączną bransoletkę i wybiegłam z akademiku. Zmierzałam do miasta, do salonu fryzjerskiego "Glamour". Byłam tam stażystką. Zamiatałam, podawałam, opróżniałam śmietniki. Moja kierowniczka twierdziła jednak, że jestem na tyle uzdolniona, że mogę spełniać co łatwiejsze zadania. Zatem podcinałam, czesałam małe dziewczynki na występy. 
Weszłam do salonu.
-Ach, Iggy, masz klientkę.-pokazała na dziewczynę mniej więcej w moim wieku. Opuściła tabloida, którego właśnie czytała. 
-Jakie życzenie?-spytałam.

Jakaś dziewczyna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz