- Nie, nie, nie... Kurwa nie! - klęłam do lustra, załamując ręce nad moimi włosami. Już od dobrej godziny molestowałam je prostownicą, a nadal nie wyglądały tak, jak miały wyglądać. W ogóle miałam już rozdwojone końcówki, grzywkę też jakąś taką przydługą... Po szkole idę do fryzjera, postanowiłam i związałam rozwichrzoną burzę w zgrabniutki koczek. Odłączyłam prostownicę z gniazdka, jeszcze raz sprawdziłam w lustrze, czy znośnie wyglądam, po czym jak strzała wybiegłam z łazienki, niemal w locie chwyciłam szkolną torbę i po chwili już byłam na stołówce, gdzie mieszkańcy Lioneart spożywają śniadanie.
- Alex!
Z zamyślenia wyrwał mnie głos profesor Moon. Właśnie planowałam, jakiej fryzury sobie zażyczę. Byłam całkowicie gdzie indziej i niezbyt wiedziałam, o czym mówi nauczycielka.
- Słucham? - spytałam nieśmiało.
- Właśnie nie słuchasz! Więc, jak już mówiłam, improwizacja to gra aktorska bez skryptu. Aktor wymyśla wszystko, co mówi i robi, "na gorąco". Alex, wyjdź proszę na środek. Zaprezentujesz nam improwizację.
Przełknęłam ślinę i wyszłam na środek sporej klasy z trzema dużymi oknami. Było w niej sporo miejsca na ćwiczenia aktorskie, gdyż nie było ławek, a pojedyncze krzesła. Wisiała tu tylko tablica na marker. Właściwie nie było zbytnio widać, że pomieszczenie jest salą lekcyjną.
- Christopher, będziesz jej partnerem.
Po klasie rozniosło się znaczące "Uuu...". Przewróciłam oczami. Z ostatniego rzędu krzeseł podniósł się wysoki, dobrze zbudowany brunet o pełnych ustach i ciemnych oczach. Bardzo apetyczny, nie powiem, że nie. Podszedłszy do mnie, posłał mi strasznie seksowny uśmiech. Miał takie białe i ładne zęby...
- No więc, klasa. Proszę podać miejsce scenki.
- Sypialnia! - krzyknął jakiś chłopak z tyłu, a jego kumple się zaśmiali.
- Niech wam będzie... Więc sypialnia. Kontekst?
- Kłótnia małżeńska - zaproponowało to samo grono.
- Dobrze, więc sypialnia, kłótnia małżeńska. Alex, zaczynaj.
Yyy... Co mam powiedzieć? Zbłaźnię się... Choć w sumie tutaj każdy to robi. Mam takie zadanie i muszę je wykonać. Polecenie nauczyciela. No, to jadę...
- O której to się wraca? - spytałam pretensjonalnym tonem, opierając ręce w talii.
- Ooo... Więc nie śpisz, kochanie? - w jego głosie słychać było autentyczne zakłopotanie. Dobry był. Wzbudziło to niemałe emocje w widzach. Szczególnie ten zwrot na "k"...
- Czekałam na ciebie - odparłam bez mrugnięcia okiem. Chyba się wczuwałam...
- Musiałem zostać dłużej w pracy...
- Tak? A czyja to szminka? - podeszłam do niego i dotknęłam jego koszuli, wskazując niewidzialny ślad.
- Twoja.
- Dlaczego mnie okłamujesz?
- Nie okłamuję. Jesteś jedyną kobietą w moim życiu... - Christopher podszedł do mnie i objął mnie w talii. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy.
- Naprawdę? - jakoś samo wyrwało mi się z gardła.
- Naprawdę.
- Udowodnij.
W tej chwili chłopak pochylił się i mnie pocałował. Zamknęłam oczy i odwzajemniłam to. Zrobiło mi się dziwnie... błogo.
- Brawo! Wspaniale! Mamy tu dwójkę odważnych, młodych aktorów! Znakomicie pokazane emocje! Oboje otrzymujecie piątki! - zawołała rozentuzjazmowana Moon. Nasze usta szybko się rozłączyły. Poczułam, że robię się czerwona. Szybko umknęłam na miejsce.
Siedziałam na fotelu w salonie "Glamour". Fryzjerka powiedziała mi, że ma trochę pracy, bo czesze pannę młodą i druhny czy coś, więc muszę zaczekać na stażystkę. Wzięłam pierwszą z brzegu gazetę i zaczęłam czytać.
- Ach, Iggy, masz klientkę - usłyszałam za sobą głos właścicielki salonu. Opuściłam czasopismo i odwróciłam się. Weszła tu młoda dziewczyna. Młoda? Bardzo młoda! Mogła być w moim wieku...
- Jakie życzenie? - spytała, gdy znalazła się obok.
- Hm... Na początek podetnij mi końcówki i grzywkę... Potem może jakieś pazurki... Zrób tak, żeby było ładnie - zadecydowałam w końcu.
Iggy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz