Już dłuższą chwilę jeździłem po skate parku. Gwen gdzieś poszła. Zdecydowałem, że zostanę. Zauważyłem, ze spojrzenia dziewczyny, że wydaje jej się, iż dobrze jeżdżę.
- Nie potrzebuje twojej oceny, żeby to wiedzieć - pomyślałem, przedrzeźniając ją.
Uśmiechnąłem się do dziewczyn, które chodziły po skate parku, myśląc, że chłopcy polubią je, gdy będą udawać, że umieją cokolwiek zrobić na desce. Puste blondyny. Miałem ochotę powiedzieć to na głos, i może nawet bym to zrobił, gdyby nie to, że Gwen przyszła, wyjęła szkicownik i znów zaczęła rysować. Podbiegłem do ławki, na której siedziała, wcale nie bojąc się jej reakcji. Będzie straszna, to jest pewne. Już taka jest i ja to rozumiem.
<Gwen? Sorka, że krótko, ale siedzę na tablecie
>
>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz