- Wedle życzenia-powiedziałam beznamiętnie i przewiązałam dziewczynie pod szyją płachtę z logo "Glamour". Wzięłam szczotkę do ręki i chwyciłam kosmyk włosów. Nosiły wyraźne ślady nierównej, przegranej walki z częstymi zmianami. Też tak mam.
- Może mycie?-spytałam przesuwając włosy między palcami. Dziewczyna drgnęła.
- Sugerujesz, że są brudne?
-Nie, sugeruję mycie z odżywką, wtedy reszta będzie łatwiejsza.
- Aha. To OK.- zgodziła się.
Wskazałam jej fotel przy specjalnym zlewie z miejscem na szyję. Usiadła i odchyliła głowę.
Zaczęłam myć.
Potem dziewczyna siadła na fotelu, a ja sięgnęłam po suszrkę. Kiedy włosy były już suche, zaczęłam podcinanie końcówek od czasu do czasu wydając komendy typu "odchyl głowę", "pochyl głowę", "wyprostuj"
Kiedy końcówki i grzywka były już wyrównane zapytałam:
- Paznokcie na jaki kolor?
- A jakie możliwe?-odpowiedziała pytaniem.
- Już zaraz-poszłam na zaplecze, gdzie trzymaliśmy tipsy pomalowane na wszystkie kolory, jakie mieliśmy.
- Wezmę ten-klientka wskazała na niebieski połyskujący zielono.
- OK.
Po chwili paznokcie dziewczyny miały barwę niebieską.
- Ładnie, równo-pikiwała głową patrąc na rękę.
- Jesteś z Hollywood Arts?-zadałam pytanie, które mnie dręczyło odkąd zobaczyłam ją w Glamourze.
- Tak, Lioneart, a ty?
- Wolfind.-odparłam krótko.
- Mam koleżankęw tym akademiku. Gwen Montrose, kojarzysz może?
- Nie kojarzę, raczej siedzę u siebie i tu.
- Aha. Wracasz ze mną?-zaproponowała.
- Spytam kierowniczki-powiedziałam i podeszłam do Triche, która czesała fantazyjną fryzurę dla młodej kobiety.
- Triche, mogę już iść?
- Pewnie, Iggy, widzę, że się postarałaś-zerknęła w stronę dziewczyny stojącej w drzwiach-Możesz.
Zrzuciłam firmową kamizelkę, odwiesiłam ją na wieszaku i poszłam za tamtą.
- Jak się nazywasz?-spytałam
- Alex. A ty to....
- Igelle. Mów Iggy.
- Dość nietypowe-uśmiechnęła się szeroko Alex.
- Rodzice uwielbiali dziwne imiona-wzruszyłam ramionami.
Alex?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz