Zjadłam swoje śniadanie i (tradycyjnie) sprawdziwszy godzinę na telefonie skierowałam się w kierunku pokoju, żeby spakować rzeczy.
- AŁA! - usłyszałam wrzask. Taaa Stuart.
- Co ci się stało wbiła sobie dzidzia widelec w nóżkę? - pokręciłam głową z politowaniem
- Nie! - powiedział - To... Nie ja!
Oddaliłam się od niego, żeby zrobić miejsce jakiejś rozwścieczonej dziewczynie. Roxanne. Klasa... Pierwsza.... Aktorski. Chodzi ze Stuartem do klasy.
Więc... Rox podeszła to Stu i zadała mu siarczystego policzka.
- Ejj! - wrzasnął, ale niestety nie miał ręki, żeby pomasować policzek, ponieważ widelec dalej tkwił w jego noce. Zaczynało mocno krwawić. - Za co?!
- Jesteś potworem! - wrzasnęła przez łzy. Albo prawdziwe albo to dobra aktorka. No jasne! Pięknie. Przy stole obok zauważyłam jej kumpele, a na środku stołu butelkę. Strona z zakrętką była zwrócona ku pustemu miejscu Roxanne... Grają w butelkę.
- Co ja ci takiego zrobiłem?! - usłyszałam krzyk Stu i zobaczyłam, że na drugim jego policzku pojawił się czerwony ślad.
- Nic jej nie zrobiłeś - wtrąciłam się.
- Idź stąd, dziwadło - syknęła Roxanne.
- Och, dziwadło? A na jakiej podstawie można tak sądzić?
- Z nikim sie nie kumplujesz, z nikim nie gadasz... - jej ton głosu był mroczny. Jakby opowiadała dzieciom straszną historyjkę. - siedzisz sama na tej swojej przeklętej ławce i tak nic nie robiąc przyciągasz do siebie całe chmary chłopaków.
- Aha, czyli mi zazdrościsz tak?
Popatrzyła na mnie zbita z tropu.
- Śnisz - odpowiedziała po chwili - mam zazdrościć takiemu dziwadłu? Tych niemodnych ciuchów - trąciła moją luźną koszulkę - tych glanów... Tej szopy na głowie... - blefuje. Nie ma nic na mnie. Dobrze wie, że to się nazywa rockowy styl. A ja wiem, ze jej sie on podoba. - Tych kolorowych obrazków na rękach.
- Tak! Właśnie tego mi zazdrościsz! - powiedziałam ostro. - tego, że przez mój charakter w pewnym stopniu przyciągam ludzi. Pewnie uważają, że skrywam jakąś tajemnice, jak skarb niestety się zawodzą. A co do mojego życia towarzyskiego, to wiesz o nim bardzo mało.
- Na przykład?
- Angie, Wolfind. Michael, Wolfind. Alex, Lioneart. I można uznać za ZNAJOMEGO Stuarta.
- Stu - mruknął.
- Poza tym... Skoro wypadła na ciebie butelka i wybrałaś wyzwanie. To teraz masz obowiązek naprawić szkody. Mogłaś mu poważnie uszkodzić nogę - oczywiście, że nie mogła. To lekkie draśnięcie xD teraz to ją tylko straszę - nie wiem... przebić mięśnia... Naderwać ścięgno... Jak zaraz nie pójdziecie do piguły może stracić czucie w nodze!
Roxanne wyraźnie przestraszona podbiegła do Stu.
- Draśnięcie - powiedziałam. - I następnym razem jak cię poprosi o wspólne zrobienie projektu, to odmów jak dżentelmen.
Oczywiście, kiedy przechodziłam obok klasy Stuarta słyszałam głos nauczycielki : "NA JUTRO PROJEKT O BACHU!" no i Roxi jako zakochana nastolatka przylepiła się do Stu : "Zrobimy razem?" na co odrzekł... "Odczep się. Stu działa sam. Zapamiętać!"...
Stuart? Gwendolyn Holmes rozwiązała zagadkę!! dam dam daaaaaaaaaaam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz