czwartek, 17 kwietnia 2014

Wolfind: Od Michael'a cd. Zooy

- Nie wrzeszcz tak. - powiedziałem, łapiąc ją za ramię.
- Ok... - zwiesiła głowę.
- Pewnie jedna z tych, co piszczą z radości, bo chłopak się do nich odezwał. - mruknąłem.
- Co? 
- Eeeee... - wysapałem, postanawiając, rzucić niezawodne słowa - NIC.
- Tobie też się nudzi? - powiedziała nagle.
- Aktualnie, nie. Zamierzam pojeździć na desce. 
- Idę z tobą. 
- Ojej, zapomniałem coś dodać. Zamierzam SAM pojeździć na desce. 
Wyszła z pokoju. Niech idzie. 
Kilka minut później byłem już w skateparku. Jeździłem dobre parę godzin... W sumie, to bez przesady, najwyżej pół godziny. 
Nagle zauważyłem Zooy. Nie widzę cię, to i ty mnie nie widzisz...
- Heeeeeeeej, Miiiiiiiichael! - wrzasnęła. 
Chyba lubi krzyczeć. 

Zooy? :3 Sory, że krótko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz