poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Lioneart: Od Elspeth do Nicole (próba)

Elspeth uśmiechnęła się lekko, widząc szanowną pannę Brown ścierającą się z panią Moon. Kobieta słynęła ze swej cierpliwości, ale gdy raz ją się wkurzyło, wtedy - klękajcie, narody! Szykuje się zajebiste widowisko! Sama siedziała przykładnie obok Lindsey, tak jak powinna grzeczna dziewczynka. Oczywiście przyszła jako pierwsza uczennica do klasy, nie dlatego, że chciała się podlizywać belfrom. Nic z tych rzeczy. Po prostu punktualność odziedziczyła w genach po rodzicach i bracie. Zbladła nieco. Mimowolnie dotknęła tarczy zegarka, wskazującego nieubłaganie 8:05. Co takiego powiedział jej wtedy brat, wręczając ze śmiechem małe białe pudełko, zawierające mizerny przyrząd do mierzenia wieczności?...

Szanuj czas, Elsie. Szanuj go, gdyż może się kiedyś zdarzyć, że inni nie uszanują ciebie...

- Nieźle jej powiedziałaś. - skomplementowała nową znajomą przyjaźnie, uśmiechając się. - Nazywam się Elspeth Niven, jeżeli chcesz znać moje imię. I wierz mi, że nikomu się nie chce ćwiczyć u Księżycowej Damy. A ćwiczymy dzisiaj nowy repertuar....
Nie czekając na ewentualną ripostę, zerknęła na kartkę. Mieli ćwiczyć dzisiaj piosenkę Green Daya, 18 see the light. Jak dla niej słowa pasowały idealnie. 

- 18 see the light Green Daya. Dziwny utwór, ale bądź co bądź świetne słowa, więc...- wzruszyła ramionami, uśmiechając się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz