Zapukałem, ale nikt mi nie otworzył, więc wszedłem. Zobaczyłem torbę Nicole, na łóżku, ale wszystko z niej wyleciało. Jakby ktoś ją napadł. Mój wzrok przykuło małe pudełeczko. Wziąłem je do ręki i okazało się, że w środku są żyletki. Pięknie...
- Nicki? - zajrzałem do łazienki, a moim oczom ukazała się Nicole, z zakrwawioną ręką, z żyletką w ręku...
- Mhm? - próbowała schować narzędzie zbrodni, za plecami.
- Słuchaj... Nie wiem, co się dzieje i jeśli nie chcesz, nie opowiadaj mi o tym, ale wszystko będzie dobrze. Nie tnij się, proszę...
- Nic nie rozumiesz...
- Rozumiem, doskonale. Nawet nie wiesz, jakby pomogła w ty momencie szczera rozmowa.
- Z- z tobą?
- Na przykład. Ja chętnie wysłucham, nie tylko dlatego, że okropnie mi się nudzi, ale dlatego, że przyjaciele powinni sobie pomagać. A można nas chyba uznać za przyjaciół, prawda?
Nicole? Nareszcie się doczekałaś XD sorki, że krótko ;l
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz