Dopiero zaczynałam szkołę i nie wiedziałam jak potoczą się dalej moje losy w niej.
Tato nalegał bym pojechała, oderwała się od Michigain.
Miejsca, gdzie spotkało mnie tyle bólu.
Zamieszkałam w akademiku Clevouse.
Dostałam pracę jako kelnerka.
Poszłam do pracy pierwszego dnia po szkole.
Nawet dobrze się tam działo.
Byłam kelnerką w barze.
No i podawałam różne napoje [najczęściej alkohol] różnym ludziom.
Za ladą spotkałam pewnego chłopaka.
Chyba kojarzyłam go z zajęć.
Postanowiłam go zagadać na przerwie.
Najwyżej mnie spławi.
- Hej - powiedziałam podchodząc do niego.
- Cześć - odparł.
- Ja Cię chyba kojarzę z zajęć - powiedziałam.
[Stuart?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz