- Taaak, wpadnę, trzeba to przećwiczyć...
- Jasne. Eeeee... Na razie.
- Nooo, cześć...
Zapamiętać: pokój 69 (swoją drogą fajny numer XD).
Ponieważ lekcje się skończyły, postanowiłam wybrać się do parku.
Spacerowałam alejkami, omijając przeróżnych ludzi. Kobietę w prawdopodobnie w ósmym miesiącu ciąży, faceta, który był ubrany w skórę; motocyklista.
Nagle wpadłam na Michaela.
- Eeeee... Cześć.
- Siemka, co tu robisz Kat?
- Spaceruję sobie...
- Znam Cię trochę. Spacerujesz, gdy się czymś martwisz. Co tym razem?
- Nic...
- Aha, jasne. Powiedz.
- Mamy wystawiać tą sztukę, nie?
- Nooo, tak. I co?
- Nie wiem, jak zagrać ten pocałunek...
- Jesteś świetną aktorką, wymyślisz coś.
- Łatwo powiedzieć. A tymczasem jestem umówiona z Chrisem, żeby to przećwiczyć. Dzisiaj.
- Aż taki jest zły, ten Chris?
- Nie. Jest całkiem miły...
- Kat?
- Co?
- On ci się podoba?
Nie wiedziałam co powiedzieć. Lubię go, ale nic poza tym. Mike uśmiechnął się figlarnie.
- Nie.
- Zbyt krótka odpowiedź. Kłamiesz.
- Nie!
- Dobra, wróćmy do pocałunku. O której jesteś umówiona?
- Eeeeee... teraz.
Pomachałam mu i pobiegłam do akademika SunShine, pod pokój numer 69 i zapukałam.
Chris? Wymigałam się jakoś od opisania sceny pocałunku XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz