piątek, 11 kwietnia 2014

Wolfind: Od Gwen cd Michaela

- Nie prawda - powiedziałam i udałam obrażoną. 
Wzruszył ramionami.
Po chwili wracaliśmy do akademiku. 
- Sorry ale muszę obczaić matmę... Wiesz równania... - powiedziałam - nie ogarniam tego w ogóle. 
- Wytłumaczę ci - zaproponował. 
- Mógłbyś? - wręcz czułam jak błyszczą mi się oczy.
- No.. Jeśli mi pozwolisz, mała - wzruszył ramionami.
- Dzięki - uśmiechnęłam się z wdzięcznością.
- Nie ma za co. 
Po chwili siedzieliśmy przy majzy. 
- No to zacznijmy od tego.. Hm... Równanie ma dwie strony tak? Oddziela je znak równa się.. No i musisz obliczyć niewiadomą.. Czyli musi się sama znaleźć po jednej stronie nie? NO I teraz robisz tak... Tak....
- Nie umiesz uczyć, Michael - zamknęłam mu książkę przed nosem. 
- Ej! - udał urażonego. 
- Mówisz tak: robisz to równanie ma to i to no i musisz to zrobić tak i tak i tak..
- Ok ciebie nie da się nic nauczyć - warknął. 
- Może i nie. Matematyka to ZŁOOOOO
- Racja. 
- Więc pozwól, że się pouczę na biologię. SAMA.
- Okay, okay...



Michael?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz