- A ty, masz już coś na bal? - zapytała Gwen, gdy poszliśmy się przejść nad morze.
- Ni.... zacząłem. - No, mam.
- Pokaż.
Wyjąłem komórkę i pokazałem Gwen garnitur.

- Nie pojawię się, jeżeli to założysz. - odwróciła się ode mnie.
- Żartowałem. - zaśmiałem się.
Podeszliśmy kawałek dalej, gdzie zobaczyliśmy jakąś pustą laskę, która udawała, że surfuje. Bo raczej nie umiała. Zaśmiałem się krótko.
- Nie spodziewałem się, że zgodzisz się iść na ten bal.
- Ja też się nie spodziewałam. Na początku miałam w ogóle nie iść. Ale postanowiłyśmy z Angie, że pójdziemy. A potem ty mnie zaprosiłeś.
- A tańczyć będziesz?
- Nigdy. Będę podpierać ściany i chlać picolo.
- Jak ty nie będziesz tańczyć, to ja też nie. Będę chlał picolo z tobą.
Wybuchnęliśmy śmiechem, z tego jakże śmiesznego stwierdzenia, które tak na prawdę wcale nie było śmieszne (f*ck logic xdd).
Gwen? Brak weny totalny -.- Co zrobisz? Nic nie zrobisz. xdd
EJ! Gwen NIGDY nie wybucha śmiechem w obecności płci przeciwnej -_-
OdpowiedzUsuńPsujesz mi wizerunek
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, Sherlocku.
OdpowiedzUsuń