Opanowałam się jako pierwsza i przybrałam grobową minę.
- Nie rozśmieszaj mnie, psujesz mi reputację menela-emo - powiedziałam wyższością.
- Ok, jak chcesz - powiedział udając urażonego. - Więc ja się na ciebie focham i idę do swojego pokoju. Jak coś to wiesz gdzie iść mnie przeprosić.
- Ha. Ha. Ha. Będę leżeć przed laptopem i żreć czekoladę.
- Foch. - powiedział po czym "odrzucił" to tyłu włosy, które i tak nie są zbyt długie i poszedł zapewne do siebie.
Poszłam więc i ja do siebie. Wprawdzie nie siadłam prze kompem, ale wciągnęłam chyba tonę czekolady.
Wyszłam dopiero na kolację.
Siadłam przy stoliku razem z Angie i Michael'em.
- Podasz mi sól? - zapytał Michael.
- Ooo już ne fochnięty? - zaśmiałam się podałam solniczkę.
- Powiedzmy, że częściowo - oznajmił ale uśmiechnął się szeroko.
Michael? I co ty nazywasz brakiem weny... -.-'
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz