Podszedł do morza i wyrzucił pudełko do wody.
- Możemy już iść - powiedział i ruszył w stronę, z której przyszliśmy.
Spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Idziesz ? - zapytał zniecierpliwiony.
- Nie. Później przyjdę. Cześć - rzuciłam w jego stronę i ruszyłam w stronę przeciwną, po plaży.
Miałam teraz kompletnie w czterech literach jak się czuje, bo sobie poszłam. Miałam to w czterech literach. Odeszłam spory kawałek i usiadłam na dużym kamieniu, tuż obok wydmy. Położyłam obok reklamówkę, którą nie wiem czemu targałam za sobą cały czas. Wyjęłam Tymbarka i łyknęłam spory łyk. Jedząc czekoladę truskawkową,moją ulubioną patrzyłam się w morze, zastanawiając się co w moim życiu zrobiłam nie tak. Za co moje życie jest takie puste.
Morze szumiało głośno. Słońce powoli zachodziło. Gdzieś daleko pływała żaglówka.
Zaczęło się ściemniać. Postanowiłam powoli iść w stronę szkoły.
< Michael ? Nic nie szkodzi, ja przepraszam za długość i taki nastrój opowiadania ;/ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz