poniedziałek, 12 maja 2014

Lioneart: od Elspeth do Raquel: cd hejtu XD

- W takim razie miej sobie wyjebane na wszystko, panienko z okienka. - uśmiechnęłam się promiennie. Humory panienki Cambell nie robiły na mnie najmniejszego wrażenia, byłam przyzwyczajona do takich jak one. Napalone na wieczystą wolność obyczajów oraz nieskrępowane życie, wiecznie wplątywały się w kłopoty, co niezbyt podobało się ich rodzinom, o ile je w ogóle miały. Rozpuszczone do granic, mniemały - jakże mylnie zresztą - że cały świat jest na ich skinienie. Ćpunki, palaczki, alkoholiczki i niebiosa wiedzą, jakie tam jeszcze. W każdym razie owa Raquel wydawała się być dziewczyną właśnie w tym typie. Czasami myślałam nawet, że dziewczę na początku świata wypadło z okienka, które Bóg stworzył dla istot ograniczonych. Stąd to trafne określenie zastosowane w jej stronę. Tamta posłała mi zabójcze spojrzenie godne Napoleona mordującego swych marszałków, dla innych zrozumiałe jako groźba śmierci. Chyba rozdrażniło ją to, co powiedziałam, bo po chwili warknęła:

- A żebyś wiedziała! Mam gdzieś ten cały projekt i nie zamierzam się tym zajmować, a jeśli jeszcze Ci nie przywaliłam w tę anielską buźkę, to tylko dlatego, że obserwuje nas ten ****** Before! I co miało znaczyć to określenie?!

Znów się uśmiechnęłam. Tym razem moje wargi lekko rozchyliły się z nutką wyższości, uniosłam delikatnie brew.

- Nie sądzę, bym musiała się Ciebie bać, rozpuszczona dziecino. - prychnęłam. - Wierz mi, posiadam umiejętność samoobrony, więc jeżeli mnie zaczepisz, chętnie oddam. Jesteś po prostu śmieszna, z tym swoim lenistwem oraz paleniem dla imponowania wszystkim naokoło. Nie wiesz, co to prawdziwy odlot. Przypominasz czteroletnie dziecko, które rodzice zostawili samemu sobie, a rówieśnicy wydzierają mu zabawkę. Sama wyciągnę z tego korzyści dla siebie.

Spojrzałam w stronę nauczyciela, który stał obok mojego stolika, z afektacją trzymając się za serce. Najwyraźniej usłyszał o nałogu mojej rozmówczyni. 

- Cóż, profesorze, zajmę się tym projektem z panną Cambell. - tu mój głos nabrał bardziej sarkastycznego brzmienia, a akcent londyński stał się wyraźniejszy. - Proszę nie uważać, bym wyświadczała panu jakąś łaskę czy coś, po prostu tej pani należy się resocjalizacja. A co do naszej rozmowy i wypowiedzi Cambell, to zapewne pan wie, że bogowie, gdy chcą kogoś ukarać, najpierw odbierają mu rozum. 

- Brawo Elspeth! Cóż za trafne przytoczenie Eurypidesa! - Before wydawał się wniebowzięty. Natychmiast wstawił mi do dziennika upragnione B, a żeby to uzasadnić, dodał: - Panna Niven przedstawia sobą znakomite zasoby wiedzy na temat starożytnej Grecji. Czego nie można powiedzieć o Tobie, Raquel.

Uśmiechnął się do tamtej krzywo, a mój uśmiech nieco się powiększył. Po chwili wyszłam z sali równo z dzwonkiem, kierując się na próbę zespołu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz