Niedługo ten rąbany bal. Szczerze, wolałabym siedzieć i się uczyć. Ale cóż. Gwen też nie ma partnera, przetrzymamy razem.
-Myślałam, że chcesz ubrać tamtą gotycką sukienkę.-parsknęłam widząc przyjaciółkę w zwiewnej czarno-beżowej sukni.
-Niestety, nie ma opcji.
-Ech, bidula. Ale nic, pobawimy się razem.
-Acha...no własnie z tym, bo wiesz...ja mam partnera.
-Że co!?-prawie się zakrztusiłam.
-Tego Michaela, od nas, z Wolf.
-Przynajmniej Wolf.-uspokoiłam się nieco.-Pokazać ci moją sukienkę?
-Pokazujta.
Wyjęłam pokrowiec z szafy, weszłam do łazienki i się przebrałam. Rozpuściłam też włosy.
-Jestę krolewnom-wyszłam z łazienki i spojrzałam na Gwenia wyniośle.

-Wypełniaj moje rozkazy, śmieciu, albo cię obsmaruję w "Bravo" "Fan Clubie" albo innym śmieciu! Na kolana!
Dziewczyna parsknęła śmiechem, wstała(cały czas była w sukni)
-Ja, jako królowa czerni, mroku i czekolady, skazuję ciebie, kremówko na przeczytanie od deski do deski każdego numeru Bravo!
-Aaaaarrrrghh!!!!!!Nieee!!!!
Gwen?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz