- Na samoobronie uczą, jak używać szkicownika? - zarechotałem.
Zmroziła mnie spojrzeniem.
- Mam się bać? - spytałem, starając się, aby zabrzmiało poważnie.
Na mojej twarzy pojawił się wymuszony uśmiech. Gwen wzruszyła ramionami.
- N.u.d.a. - przeliterowałem.
Położyłem jej deskę na kolanach. Popatrzyła na mnie pytająco.
- To jest deskorolka. - wyjaśniłem - A ty będziesz na niej jeździć.
Spojrzałem na nią, z triumfalnym uśmiechem. Ona wcale nie była uśmiechnięta, czego nie mogłem pojąć.
- Nie będę jeździć na tym czymś! - spojrzała z odrazą na "to coś".
- Będziesz.
I tymi właśnie słowami (Krótko, zwięźle i na temat...) przekonałem ją. Nie tyle przekonałem, co złapałem za rękę (Puść, bo ludzie się dziwnie patrzą...) i zaciągnąłem w stronę skateparku.
Gwen? I cicho, bo wcale długo nie czekałaś XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz