[i cicho, Rej bo wcale długo nie czekałaś żebym dodała twoje opo xD]
Popatrzyłam na deskorolkę z odrazą.
- Nie zamierzam - powiedziałam i wyrwałam rękę z jego uścisku - Poza tym glany się do tego nie nadają.
- Jedna laska jeździła w glanach - powiedział jakby to miało mnie przekonać.
- Ona jeździła w pseudoglanach to po pierwsze a po drugie ja nią jakbyś nie wiedział nie jestem.
- A szkoda - westchnął.
Nie odpowiedziałam nic tylko poszłam do budynku. A na progu co? Chris, który wpycha jęzor do gardła jakiejś lasce.
- No prosz... - powiedziałam i uśmiechnęłam się przymilnie. - Świerze mięsko, Chris?
- A było tak pięknie no prosz.. Panno Montrose, to jest Kat, Kat to jest GwenDOLYN - specjalnie użył pełnego imienia.
- Twoja eks? - zapytała trochę zarumieniona dziewczyna
- Never ever - obruszył się Chris - raczej wróg #1
- Tsaa drugie określenie jest bardziej trafne w każdym bądź razie, Kat... Uważaj na niego - tym razem zwróciłam się do Chris'a - A jak jej coś zrobisz to rozkwaszę ci nos.
- Taa już się boję.
- Na razie dostaniesz z glana - kopnęłam go mocno w łydkę - tak na przedsmak.
- Nie bolaaałooo - wyszczerzył się, chociaż wiedziałam dobrze, że bolało.
- To się ciesz - mruknęłam i poszłam dalej.
Padłam na łóżko i odpaliłam laptopa.
Hej Les
Napisałam do przyjaciółki. Po chwili na wyświetlaczu pojawiły się trzy kropki, które oznaczały, że Leslie odpisuje.
Hej, Gwennie! Co tam? Jak w szkole świrów?
Uśmiechnęłam się do monitora. Leslie wyglądała mniej więcej tak więc miałyśmy podobny styl tylko Leslie była optymistką i miała chłopaka.
Gorzej...
Wytrzymasz!
No ba... Jest taka jedna Angie, która jest ganz ok i nawet skumplowałam się z takim Michael'em. NAWET. Taki trochę debil.
A jaki chłopak wg ciebie nie jest debilem?
Nierealny... xD
I na tym nasza rozmowa się skończyła, gdyż zielona kropka przy nazwisku Les.
Wyszłam z pokoju i poszłam wgłąb szkoły. No i znów zobaczyłam Chrisa tylko razem z Sue. Przynajmniej się nie całowali. Postanowiłam (ku uciesze Chrisa) pozostawić do bez komentarza.
Poszłam na moją ławeczkę i usiadłam.
- Jak tam? - dosiadł się do mnie Michael.
Majkelu?
Noo zostaw Chrisa noo xD
OdpowiedzUsuńDobra, on się tak zachowuje :D ale cicho