- N-na to wygląda, Chris... - wyjąkałam, chwilę później.
Zapanowała niezręczna cisza. Chris przestraszony patrzył na mnie w osłupieniu. Przynajmniej wyglądał na przestraszonego. Kilka osób patrzyło na nas z nieukrywaną ciekawością. Moon wrzeszczała na jakiegoś chłopaka. Ja udawałam, że przeglądam scenariusz.
- Wiesz... Mi też się to nie podoba... - powiedziałam odkładając scenariusz na krzesło. Chris westchnął. - Nie w tym sensie... Poznaliśmy się w sumie na próbach i polubiłam cię. - uśmiechnął się. - Ale chyba nie aż tak...
- Co to znaczy "chyba"? - zapytał, zbierając swoje rzeczy.
- Nooo, to znaczy nie. Nie aż tak bardzo. - odwróciłam się.
Był już koniec próby. Chris odprowadził mnie do mojego akademika. Pożegnaliśmy się. Ponieważ było już późno, położyłam się.
* * *
Wstałam rano i postanowiłam, że muszę pogadać z Chrisem. O tym... przedstawieniu...
Na przerwie podeszłam do niego.
- Co jest, Kat?
- Bo, ja chciałam omówić ten... wiesz, o co mi chodzi...
- Wiem.
Spojrzał na mnie z dziwnym uśmieszkiem.
- Co?
I wtedy mnie pocałował. Było naturalnie. I przyjemnie.
- Tak może być? - zapytał, jednocześnie wyjaśniając innym, że to tylko aktorstwo.
- Chyba tak...
Chris? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz