piątek, 16 maja 2014

Wolfind: Od Michael'a cd Gwen

Gdy spostrzegłem Gwen, zaprzestałem jazdę i dosiadłem się. Siedziała na tej ławce co zwykle ze szkicownikiem w ręku. Nic nie rysowała, po prostu go trzymała. Patrzyła się na nieograniczoną przestrzeń przed sobą. 
- Jak tam? - zapytałem, siadając. 
Popatrzyła na mnie dziwnie. 
- Nijak. 
- Nie w humorku, co? 
- Może. 
- A ty kiedyś byłaś w dobrym humorze? 
- Tak jakoś... Zanim cię poznałam. 
Wybuchnęliśmy śmiechem. Nawet nieźle nam się gadało. W ogóle nieźle się dogadywaliśmy. 
- Bo tak się zastanawiam... - powiedziałem nagle.
- Nad czym? 
Spodziewałem się raczej: "Czy masz krzywą mordę?".
- Bo niedługo jest ten... Bal... 
- Ta, wiem. 
- A... Zaprosił cię już ktoś? 
- A co? 
Zaczęła coś bazgrać w szkicowniku. Czułem, że wiedziała o co chodzi. Tylko robi mi na złość. 
- Nie poszłabyś ze mną? - mruknąłem.
- Wiesz.... 
- Nie wiem. 
- Mike. Okej, mogę z tobą pójść. 
- Szkoda. To ja może zapro... CO? 
- Zgodziłam się. 
- Aha. To... Dzięki. Ubierz się ładnie. - szturchnąłem ją po ramieniu.
- Nie podoba ci się to? - wskazała na swoją koszulkę. 
- Podoba. Ale to jest BAL. 
- Jasne, jasne. 

Gwen? Trochę nudne... XD Ale wstaw do opo swoją sukienkę ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz