- Jest piękna! - krzyknęłam, ale gdy spojrzałam na zegarek przypomniało mi się, że nie mam butów na bal.
- Boooże! Buty, muszę lecieć po buty je kupić! - powiedziałam i przeprosiłam za nagły zwrot akcji.
- dobra spoko. - powiedział i poszedł w swoją stronę. Ciekawe gdzie poszedł....
*30 min pózniej*
Wbiegłam do sklepu. Masakra! Buty brzydkie, poździerane weszłam obok. Wow! I zaczęło się. Latałam po sklepie jak opętana. Tu ładne, tam ładne. Po dłuuugiej lataninie wybrałam piękne szpileczki:
No i wróciłam do domu, gdzie była moja sukienka:
Nazajutrz wstałam rano i poszła do fryzjera. Fryzjerka uczesała mnie prześlicznie, mniej więc tak:
Poszłam do domu i resztę dnia przesiedziałem z moimi kumpelami w pokoju.
Nareszcie mogłam przebrać się w sukienkę, Jest! Jestem gotowa. Założyłam bransoletkę i koniec. Teraz tylko czekać na Ethana.
Poczekałam chwilkę i zapukał:
- Gotowa? - Zpytal i zagwizdał na znak że wyglądam ładnie.
- Jasne. Idziemy?
- Ok
I poszliśmy na bal. Gdy weszliśmy, wybraliśmy stolik. Było cudownie! Leciała muzyka, duży par i nie par itd. Aż padło pierwsze pytanie, na które czekałam:
- Zatańczymy? - Powiedział towarzysz.
- No pewnie. - odpowiedziałam i wziąłwszy mnie za rękę, zaprowadził na parkiet. Było spokojnie i fajnie. Na koniec podziękowaliśmy za taniec, a Ethan powiedział że ma dla mnie niespodziankę. Zniknął na 7 minut, a potem przyleciał z gitarą w ręku wyszedł na scenę i zadedykował mi piosenkę, którą zagrał. To było piękne, nie miałam słów.
(Ethan? ^^)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz