- Ale teraz? - zrobiłem głupkowatą minę.
- Nie, kurwa, jutro - Iggy walnęła face palm, a ja zaśmiałem się. Łatwo ją zirytować udawaniem idioty. Bardzo łatwo.
- Tylko się upewniałem - uśmiechnąłem się słodziutko. - I wcale nie jestem gruby - udałem wysoce obrażonego.
- Jesteś - powiedziała tonem znawcy.
- Wiele byś dała za taki kaloryfer - uniosłem w górę koszulkę.
- System grzewczy to to może jest, ale bardziej bojler niż kaloryfer - zadrwiła, po czym, zasłaniając teatralnie oczy, jęknęła: - nie każ mi na to patrzeć!
- Dobra - wydąłem usteczka i zakryłem brzuch. - Już.
- Dziękuję - westchnęła z ulgą i zdjęła dłoń z twarzy.
- Takaś mądra? - popatrzyłem na nią z ukosa.
- Ano - oznajmiła z triumfem w oczach.
- To patrz - znienacka przerzuciłem ją sobie przez ramię. Zaczęła piszczeć, kopać i uderzać mnie pięściami w plecy. Nic a nic mi to nie robiło. Problem był raczej w tym, co z nią teraz zrobić, bo właściwie się nie zastanawiałem... Nie chcąc, by dziewczyna odczytała mój brak weny, ruszyłem przed siebie szkolnym korytarzem. Męska toaleta? Nieee... Śmietnik?! Też nieee...
- Gdzie ty mnie w ogóle niesiesz?! - piekliła się Iggy.
- Zobaczysz - wzruszyłem ramionami.
Wyszliśmy na zewnątrz (czy raczej: ja wyszedłem na zewnątrz i wyniosłem tam Nytal). Rozejrzałem się po szkolnym dziedzińcu w poszukiwaniu inspiracji.
- Chris, jest mi zimno - jęczała dziewczyna w przestrzeń.
- Pewnie się mylę, w końcu nie mam tak dużego IQ jak pani, ale sądzę, iż to dlatego, że mamy styczeń - powiedziałem tonem naukowca.
- Ale zabawne - warknęła i nasiliła atak.
- No... Wiem - zgodziłem się. Oczywiście wiedziałem, że był to sarkazm, ale tak kocham jak się wkurza, gdy udaję idiotę...
- Jesteś niemożliwie głupi czy niemożliwie wkurzający? - zapytała z irytacją w głosie.
- Myślę, że w twoim mniemaniu i to, i to.
- Dobrze myślisz!
- Więc po co pytasz? - wyszczerzyłem się, choć wiedziałem, że tego nie widzi.
- Głupek - syknęła i uderzyła mnie płaską dłonią w plecy. To już trochę poczułem, jednak nie chciałem dawać jej satysfakcji. Ponownie zacząłem iść. Sam nie wiedziałem, dokąd. Skręciłem za budynek szkolny.
- RAQUEL! - krzyknąłem tak, że Iggy pisnęła, a siostra wypuściła z ręki palonego papierosa. - CO TY ROBISZ?! - zapytałem, stawiając fioletowowłosą na ziemi.
- Nic - wzruszyła ramionami i dyskretnie przydepnęła fajkę nogą. Znaczy: miało być dyskretnie w jej mniemaniu. Nie było. Zauważyłem.
- Miałaś nie palić!
- Nie będziesz mi rozkazywał!
- Martwię się o ciebie idiotko!
- Nie potrzebuję tego!
Nytal w ciszy przysłuchiwała się naszej kłótni, bacznie przyglądając się Roki.
Iggy? WCALE długo nie czekałaś Part 2 xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz