Przechadzając się chodnikiem z poniedziałku na wtorek kupiłam spray na pobliskiej stacji benzynowej. Była godzina 23:41 gdy zza zakrętu wyleciał ścigacz i pierdolną w malującą po murach mnie. O godzinie 1:28 byłam na ostrym dyżurze i zaszywali mi wielkie rozcięcie na biodrze. Z chłopakiem który we mnie uderzył było gorzej, o mnie właściwie tylko zahaczył, a sam walną z impetem o mur i moje piękne graffiti. Wyszłam ze szpitala po dwóch godzinach z mnóstwem zadrapań i zaszytą raną na biodrze, ale zanim to musiałam uzupełnić papierki i przywitać się z ojcem który tylko podpisał inne papiery i pojechał do domu... Nawet mnie nie podwiózł!
Przeszłam więc te kilka kilosów, powaliłam się na łóżko i natychmiast zasnęłam. Nie miałam zamiaru iść do szkoły zwłaszcza w takim stanie, ale stwierdziłam, że będzie za dużo zaległości, dlatego poszłam na ostatnią lekcję. Wracając ze szkoły patrzyłam jak banda nieznanych mi chłopców wstawiała komuś na auto karniaka. Miałam taką cichą nadzieję, że to samochód ojca, ale się myliłam. Ulice były tłoczne, a ja stawałam się coraz bardziej głodna, więc poszłam do Maka. Zjadłam McWrap'a i wypiłam IceTea. Posiedziałam tam jeszcze pół godziny wpatrując się w ścianę i myśląc ile przytyję po tym dość sztucznym jedzeniu.
Gdy byłam już na terenie akademików musiałam znów zrobić sobie krzywdę i nadziałam się na czyjeś książki. Najpierw spojrzałam pod nogi i zauważyłam ciemne rurki tuż przed moimi wydepilowanymi na glans łydkami potem musiałam zadrzeć głowę by zauważyć szczerzącego się chłopaka o ciemnych włosach i głębokich też zresztą ciemnych oczach. W jednej ręce trzymał książki na które się nadziałam, a drugą miał schowaną w kieszeni bluzy.
"Pedałek" - pomyślałam, pewnie zobaczył wyraz mojej twarzy właśnie o tym mówiący, ale nie przestał się uśmiechać, przez co wpadłam w zakłopotanie.
- Eee... Hmm... No... Sorry?
Co się ze mną ku*wa dzieje? Wszystko przez wypadek... - Tak to sobie tylko tłumacz - prowadziłam wewnętrzny monolog, więc nie usłyszałam odpowiedzi wysokiego chłopaka.
- Co? - kolejne głupie pytanie, a on się zaśmiał.
Ethan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz