- Uwaga, wszyscy! - nauczycielka WDŻ uciszyła uczniów zdecydowanym głosem. - Mam dla was propozycję nie do odrzucenia. Można zarobić dobrą ocenę. Mamy na stanie w szkole cztery interaktywne lalki-bobasy. Chętna para - podkreślam: chłopak i dziewczyna - bierze niemowlę i zajmuje się nim przez tydzień, czyli do następnej lekcji. Lalka ma wbudowany dyktafon i kamerę, czytniki ruchu i inne systemy nie do oszukania. Dzieckiem opiekujemy się jak prawdziwym. Ćwiczenie to ma na celu uświadomienie was, jak trudne jest rodzicielstwo i z jaką odpowiedzialnością się wiążę. To co... Ktoś chętny?
Nauczycielka przebiegła wzrokiem po klasie.
Z początku uważałem ten pomysł za okropnie beznadziejny, nudny i niemożliwie głupi, ale gdy zobaczyłem, że nikt się nie zgłasza, postanowiłem przełamać barierę. A co tam, będzie śmiesznie. Nie tyle, że śmiesznie, co jeszcze zdobędę dodatkową ocenę, o którą matka się ostatnio na mnie wydarła przez telefon.
- A jeśli ktoś jest gejem? - zapytałem, widząc, że żadna z dziewczyn się nie zgłasza.
- Homoseksualistą, Poloow. - poprawiła mnie nauczycielka.
- A co jesteś nim, Mike? - spytała Angie, coraz bardziej zainteresowana tematem.
- Nie, ale nikt się nie zgłosił. - warknąłem.
Dziewczyna zaśmiała się i uniosła rękę w górę. Po niej kilka innych osób.
- Czy ja mogę być z Michaelem? - jakiś blond-pustak podniósł głos.
- Stanowcze NIE - mruknąłem, patrząc z odrazą na dziewczynę z jasną czupryną na głowie. powinien być w niej mózg, ale go zabrakło. Bywa.
- Dlaczegóż to, Poloow? - zdumiała się nauczycielka.
- Bo...bo ja... - przymknąłem oczy szukając wymówki - Bo ja chcę być w parze z Angie! - wybuchłem.
Ange popatrzyła na mnie z mieszanką złości i zdziwienia.
- Ach tak? Dobrze, niech będzie... Supford i Poloow! Kto dalej? - kobieta przeszła po klasie obierając nas w pary.
Reszta lekcji minęła niewyobrażalnie szybko jak na WDŻ. Pod koniec otrzymałem interaktywną lalkę.
Na przerwie podeszła do mnie Angie.
- Co ci strzeliło do głowy!? - wrzasnęła.
- Noooo, przepraszam najmocniej, nie chciałem być w parze z tamtym pustakiem! - rozłożyłem ręce.
- Wybaczam. - prychnęła.
- To dobrze, bo następny tydzień będziemy musieli być do siebie przyjacielsko nastawieni. - rzuciłem jej 'dziecko'.
- Boże... Nie rzucaj nim tak, tatusiu. - udała obrażoną.
- Strzel focha i wygraj podróż do Francji...
- Istnieje taki konkurs?
- Nie, ale bezkonkurencyjnie byś go wygrała.
Angie? Szykuje się beeeeka ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz