- Może Rumcajs? - powiedziałam starając się, aby zabrzmiało poważnie.
- Nie kalecz dzieciaka... - obruszył się.
- To nie... - zbliżyłam się do lalki uważnie się przyglądając.
- I tak uważam, że Chris Junior to najlepsze imię. - zaczął grzebać w plecaku w poszukiwaniu książki.
- Bez przesady. Już Donatan lepsze! - delikatnie dotknęłam Na-razie-bezimiennego.
- Donat może od razu, co? - prychnął - Albo Pączek.
- Bardzo śmieszne - ironicznie zasłoniłam usta dłonią.
- Pączek, pączek... Kumpel mi kiedyś opowiadał, że mówił przez sen. Zgadnij co! - wyszczerzył się.
- Kocham Pączki i chciałbym wepchnąć je Chrisowi do ust, bo nie pomaga biednej Katniss w przewijaniu lalki i przeklina przy dziecku? - westchnęłam.
- Nie miałbym nic przeciwko. - uśmiechnął się delikatnie - Ale mniejsza. Mówił "Pączek. Pączek, pączek. Pączek, pączek, pączek. Pąąąączeeeek." - zaczął się głośno śmiać.
- Nie zrozumiałeś przekazu? Pomóż mi! - syknęłam
- Nie krzycz przy dziecku - mruknął ledwo dosłyszalnie.
- Mówiłeś coś? - odwróciła się w jego stronę.
- Nie, kochanie - pocałował mnie delikatnie w policzek.
Chris? Brak weny. Cóż zrobisz c;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz