-Poloow? Oho, zabawne-mruknęłam ustawiając się na pozycji przyjmującej. Chris poszedł na serw, Kat na atak. Reszta się tam poustawiała jak chciała. Drużyna Mike'a zaczynała.
Poloow wybił piłkę, która poleciała w moją stronę. Podskoczyłam i przebiłam. Odebrała Angie, przebiła do nas. Kat, ja i jeszcze jedna dziewczyna zrobiłyśmy blok i wbiłyśmy punkt. Wygraliśmy 15:13.
Potem z drużyną Baker'a, gdzie również wygraliśmy, tylko ostatni z drużyną Monroe'a przegraliśmy jednym punktem, ale jak dla mnie nie policzyli nam jednego punkta, kiedy Sierra próbując odbić przebiła na sąsiednie boisko.
Dostaliśmy po A do dziennika, a kiedy była przerwa i wyszliśmy z sali widziałam jak Chris podchodzi do Kat i się z nią migdali. Przesmaczne...
-Oooo...urocze-mruknęłam.
-Iggy zazdro?
-W twoich snach, Cambell.
-W moich snach się nie pojawiasz, przynajmniej nie w tych przyjemnych. Prędzej jako zmora z najstraszniejszych koszmarów.
-Ej, o co wy się tak żrecie!?-zirytowała się Kat.
-Więc widzisz, Everdeen-przed lekcją w szatni wydarzyło się coś bardzo ciekawego...
-ZAMILCZ NA WIEKI, PRZEKLEŃSTWO MEGO ŻYCIA!-wydarł się Chris.
-Coś tak ciekawego, że aż wartego żeby o nim mówic...
-CO JA CI POWIEDZIAŁEM, KOBIETO!?-przyskoczył do mnie, próbując zatkać mi usta, ale ja przytrzymałam jego rękę, bo wiedziałam, że przy obecnej aparycji nie uchroniłabym się przd nim siłą. Przesunęłam się pod jego ramieniem i ciągnęłam:
-Ogarnij się, Cambell. W końcu dla mnie też mogłoby się okazać krępujące, że ty mnie...
-JAPA, NYTAL BO CIĘ ZABIJĘ!
-O czym ona mówi, Chris!?-zagniewała się Kat.
-Powodzenia w dalszym związku życzę-uśmiechnęłam się złośliwie-A ja przecież nic jej nie powiedziałam.
-Spłoniesz-powtórzył moje słowa chłopak, i to jeszcze bardziej ponuro.
W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcję.
-Zemszczę się-syknął w moją stronę i ruszył do sali. Ja i Kat mrugnęłyśmy do siebie porozumiewawczo.
~~*~~
-Nytal, odbieraj!
Odbiłam dołem, albo raczej próbowałam, bo Cambell mnie podciął, a tamci zdobyli punkt.
-No i co ty robisz, imbecylu!?
-Ostrzegałem, że się zemszczę-wzruszył ramionami.
-Jesteśmy w tej samej drużynie!
-Ale ciebie przy okazji noga boli.
Żelazna logika. Nie odpowiedziałam.
~~*~~
Przez czynniki bliżej nieokreślone(Ychy, ychy, ychy, Cambell!) przegraliśmy wszystkie mecze, jakie zagraliśmy.
-Teraz czas na szczerą rozmowę, Chris-powiedziała poważnie Kat-I chcę, żeby Iggy przy tym była.
Na długiej przerwie poszliśmy we trójkę za szkołę, a Chris wszystko sam opowiedział.
-Ale to tak z głupoty. Ty jesteś najlepsza i przekochana!
Kat udawała złą, ale po chwili nie wytrzymała i wybuchła śmiechem. Przybiłam z nią piątkę, a Chris nic nie rozumiał.
-Co, ale jak wyy...?
-Opowiedziąłam jej wszystko przed pierwszym meczem. Chciałam ci odripostować się za napastowanie mnie w szatni. I przyznaj, wyszło przekonywująco.
-Nie gniewasz się co? Uznaj to za taki jakby mały zamiennik mojego focha z powodu oglądania majtek innych dziewczyn-Kat przytuliła się do chłopaka, a ja (nie)dyskretnie udałam, że rzygam.
Chris?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz