wtorek, 10 czerwca 2014

Wolfind: Od Prady cd. Gwen

Lekcja minęła szybko i dość normalnie, a ja myślałam, że będzie trochę inaczej, bardziej... no po prostu inaczej. 
Gwen nie było na WF-ach, a wiem bo jej po prostu nie widziałam, choć mogłam ją przeoczyć, ponieważ dla mnie jest w tej szkole stanowczo za głośno i za dużo ludzi. 
Zobaczyłam ją dopiero na następnej matematyce, gdy ja wchodziłam do sali ona już tam była, opadła na krzesło i zgromiła mnie wzrokiem. Nic sobie z tego nie robiąc usiadłam obok jej ławki. 
- Więc... Przestań mnie nazywać bogatym dzieciakiem, bo gdybym chciała to przyjeżdżała bym do szkoły sama, zakupionym na własny koszt z pieniędzy matki, Porsche, a jak może widzisz, o ile nie masz wady wzroku, nie przyjeżdżam tu czerwonym samochodem. - westchnęłam i znów zaczęłam paplać - Ja nie chce takiego życia, a jeżeli nie wierzysz to spytaj się kogokolwiek związanego z prawem, raczej rozpieszczone bogate dzieciaki nie rozwalają mustanga ojca i nie są wpisywane do ksiąg, czy jakkolwiek się to nazywa. A jeżeli chodzi ci o miejsce mojej pracy, to tylko i wyłącznie wina ojca, jeśli się o tym dowie to mnie stąd zabierze, bo ja nie mam zamiaru zostawać tu długo.
- Coś jeszcze? - westchnęła. - Twój ojciec pewnie i tak już wie jak będziesz pracować i ma to, i ciebie najwyraźniej w dupie, nie miej złudzeń...
- Dzięki, że mnie pocieszasz - mruknęłam i ucichłam do końca lekcji. 

Zaraz po dzwonku poderwałam się z miejsca i ruszyłam w stronę drzwi. Wyszłam na świeże powietrze, westchnęłam i poszłam do pokoju. Odrobiłam lekcje, a potem chwyciłam portfel i od razu po wyjściu złapałam za fajkę. 
Po kilkunastu minutach i 10 wypalonych fajkach zobaczyłam Gwen i od razu do niej podbiegłam.
- Gdzie się udajesz? - uśmiechnęłam się lekko. 

Gwen? Tak się zastanawiam, czy nadal będziesz się kłócić xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz