-Zboczeniec-syknęłam i pchnęłam go na ścianę w ostatniej chwili poratował się i odepchnął od niej rękoma. Wykorzystując chwilę nieuwagi wciągnęłam spodenki i podeszłam do niego.
-Zboczeniec! Idiota! Debil! Pedofil! S******n!- krzyczałam mu w twarz-Myślisz, ze jesteś taki lubiany kozak, bo błyskasz kłami na prawo i lewo!? Odejdź stąd, Campbell, nie chcę cię widzieć! Idź odzyskać resztki przyzwoitości!
-Kiedy ich nie ma!- wyszczerzył się. Jak ja nienawidzę, kiedy on to robi, a dziewczyny za mną najwyraźniej topniały. Zarzucił mnie sobie na plecy jak wczoraj i wyniósł z szatni. Zdążyłam jeszcze uchwycić zazdrosne spojrzenia dziewcząt.
-Gdzie ty mnie wleczesz, Campbell!?
-Ku przeznaczeniu-zaśmiał się jak naukowiec-sadysta.
Na korytarzu stał Sherry i coś czytał.
-Psze pana, pan mnie wyzwoli!?-zwróciłam na siebie uwagę. Spojrzał na nas zdziwiony po czym powiedział:
-Dobry chwyt, Campbell. Dobry do przenoszenia ciężkich ładunków.
Spojrzałam na niego ponuro. Zostałam ciężkim ładunkiem na plecach zboczeńca.
~~*~~
-Ustawiamy się w pary mieszane!- zarządził na wf-ie nauczyciel. Wszystkie dziewczyny ruszyły w stronę Chris’a, a on ruszył w moją.
-Spieprzaj, Campbell. Nie gadam z tobą.-burknęłam.
-Chyba jednak będziesz musiała. Gramy w siatę-wskazał na wuefistę rozwijającego siatkę. Roxane chciała pomóc, żeby się podlizać, ale coś jej nie wyszło.
Potknęła się o powietrze przy podłodze i wpadła centralnie na siatkę, która to zwaliła się na ziemię i przykryła blondynkę. Ta zaczęła się miotać i piszczeć, tylko pogarszając sprawę. Dopiero gdy podszedł Sherry tapeta została częściowo wyswobodzona.
-Roxi nareszcie zaczyna się rozwijać-ocenił Chris z miną znawcy. Uśmiechnęłam się lekko - I oni mówią, że sport nie pomaga w rozwoju umysłowym?
-Cóż, dla ciebie raczej nie ma ratunku.
-Zabolało-położył sobie rękę na sercu i zrobił podkówkę- Dlaciego jeśteś dja mnie tjaka nie dobja?
-Zboczeńców nie zwykłam traktować uprzejmie. I…ODSUŃ SIĘ ODE MNIE!
Campbell położył mi głowę na ramieniu i wysokim głosikiem zaczął nucić melodię a la nawiedzona dziewczynka.
-Ty to jednak jesteś głupi.-podsumowałam i przestałam walczyć myśląc tylko o nim i jego głupocie. Ale debil… Z kim ja się zadaję.
~~Ze szkolną sławą?~~ podsunął głosik w mej fioletowej łepetynie.
*Zamilcz, opętany głosiku. To debil* odparłam.
~~Srata tata. Zabujałaś się! ~~
*Ty jesteś jednak dziwny, głosiku, wiesz?*
Głosik zamilkł. Chris się na mnie paczył rozbawiony.
-Czego?-warknełam.
-Ale miałaś minę! Jakbyś toczyła wewnętrzny bój! Hue, Hue…-zachichotał jak wariat, którym w sumie jest.
Chris, co było na WF?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz