- Żeś pojechała... Westchnęła jedna z dziewczyn.
- Wiesz mam to szczerze w dupie i nie zależy mi szczerze mówiąc na tym co sądzisz o mojej odpowiedzi. - parsknęła Angie.
- Jezu laski, ale macie problemy - mruknęłam.
- Ktoś cię prosił o zdanie?! - zapytała nieuprzejmie blondynka.
- Nie. - odpowiedziałam i uśmiechnełam się przesłodko. - Nie ogarniam dlaczego traktujecie mnie jak plebs... A wy na pewno będziecie miały różowiutkie sukienki... - westchnęłam.
- A wy nie macie partnerów. - odezwała się jedna z fioletowymi końcówkami włosów - A wiecie... Jestem dobrą koleżanką Michael'a z Wolfind... Chyba mnie lubi.
- Za późno - parsknęła śmiechem Angie.
- Ty? - zapytała dziewczyna z rozczarowaniem. Angie roześmiała się w głos i poszłyśmy dalej.
- Niech się zastanawiają - mruknęłam lekko rozbawiona - Pewnie zaczną się znęcać nad biedną Sue..
- Ło... Wróżbita Maciej - zachichotałam i pokazałam na dziewczyny z którymi przed chwilą się kłóciłyśmy - Karawana idzie do pokoju Sue.
- Trzeba to zobaczyć - uśmiechnęła się chytrze Angie.
- No ba!
Poszłyśmy więc jakby nigdy nic za dziewczynami.
Po chwili dostarłyśmy do pokoju Sue.
- Jak mogłaś?! - pokazały na płaczącą dziewczynę z fioletowymi końcówkami. - Michael jest jej!
- Jezu odczepcie się - warknęła Sue - nic z nim nie mam wspólnego.
- Akurat! To kogo zaprosił na bal hm?!
- Ciekawe skąd ja mam to wiedzieć. Weźcie się ogarnijcie...
I zatrzasnęła im drzwi przed nosem.
- Teraz będzie procesja do Mike'a - mruknęłam.
Spojrzałyśmy na siebie po czym sprintem ruszyłyśmy do pokoju Michaela.
Otworzyłyśmy szybko drzwi wbiegłyśmy i zaczęłyśmy się śmiać na cały głos.
- Co jest? - zapytał zdziwiony.
- Pędzi do ciebie wściekły tłum - wytłumaczyła Angie.
- Co zrobiłyście? - zapytał - Wgl jestem Michael
- Angie - podali sobie ręce.
- Więc... Jest jedna laska co cię kocha - powiedziałam - taka... Hm... Fioletowe końcówki.
- Aha... No dała mi raz odpisać zadanie - przypomniał sobie Michael.
- I żeby z niej beke pocisnąć powiedziałyśmy, że jesteś zajęty na bal i były już u Sue a teraz idą do ciebie - dokończyła za mną Angie.
- No to my zmykamy. Powodzenia - krzyknęłam po czym wybiegłyśmy na korytarz.
No a później... Hm... Głupawka.
Angie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz